Rodzina w sercu Polski

24 lipca 2012
wpolityce.pl

Polityka rodzinna czy związki partnerskie?

Do dobrego tonu należy dzisiaj mówienie o tym, jak ważna jest polityka prorodzinna. Dramat demograficzny, dramat rosnącej liczby rozwodów czy wzrost liczby dzieci umieszczanych w opiece zastępczej są niektórymi z wielu symptomów osłabienia rodziny. Czas na efektywne działanie.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że z pustych deklaracji o znaczeniu rodziny coś wynika. Oto na odbywającym się w tym tygodniu posiedzeniu Sejmu, omawiany miał być projekt wprowadzenia związków partnerskich. Projekt ten miał wywołać dyskusję, której założeniem jest przekonanie społeczeństwa do tego, by małżeństwa kobiety i mężczyzny nie traktować jako wspólnoty wyjątkowej. Zamiast zatem o elementach polityki rodzinnej – bo programu takiej polityki rząd PO-PSL nie ma – miała być dyskusja o tym jak można osłabić znaczenie małżeństwa, na którym opiera się rodzina.

Skutkiem zapewnienia takiego samego statusu jak małżeństwo tzw. związkom partnerskim w tym parom homoseksualnym, byłoby oczywiste zmarginalizowanie małżeństwa. Marginalizowanie małżeństwa to osłabianie rodziny, tworzenie społeczeństwa coraz bardziej samotnych ludzi i droga do masowego krzywdzenia dzieci, które potrzebują stabilnego środowiska wychowawczego.

 

17 stycznia 2013
wpolityce.pl

Związki partnerskie godzą w małżeństwo i rodzinę

 Oświadczenie

Przed debatą Sejmu RP nad projektami aktów prawnych, mającymi wprowadzić w Polsce związku partnerskie (24/25.01.2013 r.), chcemy wyrazić obywatelskie zaniepokojenie i przekazać do publicznej wiadomości następujące uwagi.

  1. Projekty te zmierzają do nadania dowolnym parom osób pełnoletnich: hetero czy homoseksualnym, praw i obowiązków małżeństwa, przez co kwestionują ład społeczny oparty na wspólnotach podstawowych: małżeństwie i rodzinie. Są one sprzeczne z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa. Przypomnijmy: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej (Art.18).

Małżeństwo stanowi fundament rodziny i rozwoju społecznego. Tam gdzie małżeństwo zostało zdeprecjonowane, pojawiały się na masową skalę takie zjawiska jak: rozwody, samotne wychowywanie dzieci, ubóstwo czy przestępczość. Trudno będzie uporać się z dramatem demograficznym, jaki obecnie przeżywamy, gdy małżeństwo będzie nadal osłabiane.

  1. Rząd w ostatnich tygodniach zapewnia, iż 2013 rok będzie rokiem szczególnie poświęconym rodzinie. Stąd zapowiedzi wydłużenia urlopów rodzicielskich czy zwiększenia liczby miejsc w przedszkolach. Działania te winny być rozszerzane, powinien też powstać program polityki rodzinnej, tak potrzebny w kontekście problemów polskich rodzin. Rząd zobowiązał się do przygotowania takiego programu w 2008 r. w deklaracji nt. polityki rodzinnej, przygotowanej w ramach Komisji Wspólnej.

III. Jesteśmy przekonani, że racją stanu Polski jest ochrona rodziny i jej fundamentu, jakim jest małżeństwo oraz sprzyjająca temu racjonalna polityka rodzinna. Projekty związków partnerskich są z tym sprzeczne.

(-) Antoni Szymański
(-) Paweł Wosicki

Członkowie Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski

 

26 sierpnia 2014
niedziela.pl

List otwarty: polskie rodziny w sercu czy na marginesie polityki społecznej?

Duchem SIERPNIA 1980 r. była walka o godne życie rodzin. Przelała się wówczas czara goryczy, a poczucie wzgardzenia i poniżenia polskich rodzin eksplodowało solidarnością dziesięciomilionowej rzeszy, która poczuła potęgę wspólnego działania w dążeniu do prawdy i godności. W postulatach sierpniowych, podpisanych przez strajkujących i ówczesne władze, znalazło się szereg propozycji wskazujących wprost na konieczność poprawienia warunków życia rodzin, w tym m.in.: zapewnienie odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach (postulat 17), wprowadzenie płatnych trzyletnich urlopów macierzyńskich (postulat 18) czy skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie (postulat 19).

Rocznica porozumień sierpniowych skłania do refleksji i zadania pytania, czy tamto euforyczne poczucie, że jesteśmy solidarnie zjednoczeni przeciwko opresyjnej władzy i walczymy o godne życie naszych rodzin, nie zostało zapomniane? Pytania te są niezwykle aktualne wobec ogromnych zagrożeń dla rodzin, którymi są m. in.:

  • Ponad dwa miliony młodych ludzi opuszczających Polskę w poszukiwaniu pracy i godnych warunków życia, którzy jak wskazują badania nie zamierzają wracać.
  • Perspektywy demograficzne wynikające z niskiej dzietności, jednej z najniższych na świecie, które skazują nasz kraj na społeczny i ekonomiczny regres.
  • Brak narodowego programu polityki rodzinnej, co skazuje nas na erupcję rozwiązań godzących w małżeństwo i rodzinę. Są to: realizowana m.in. za pomocą ideologii gender rewolucja kulturowa, promowanie związków partnerskich, niszczenie pozytywnych wzorców życia rodzinnego, tolerancja dla przemocy i pornografii w mediach, promocja edukacji seksualnej pozbawionej kontekstu małżeństwa i rodziny;
  • Działania zmierzające do ratyfikacji Konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która kwestionuje znaczenie małżeństwa, rodziny i tradycji, bezpodstawnie czyniąc je odpowiedzialnymi za przemoc i dyskryminację.
  • Niskie nakłady na politykę rodzinną, które sytuują nas w ogonie krajów należących do UE, czego rezultatem jest jeden z najwyższych w Europie wskaźników ubóstwa dzieci, zwłaszcza w rodzinach wielodzietnych.
  • Masowa emigracja za pracą, wysokie bezrobocie, ograniczanie roli rodziny i nieliczenie się ze zdaniem rodziców, niska dzietność, wzrost liczby dzieci wychowywanych w środowiskach zastępczych, rozległy zasięg ubóstwa i coraz częstsze rozpady małżeństw, są symptomami kryzysu polskiej rodziny.

Podejmowane działania w zakresie wzmocnienia polskich rodzin są niewystarczające, a jej sytuacja rozmija się z marzeniami milionów ludzi związanych z ruchem Solidarności.

Członkowie Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski Antoni Szymański (-) Paweł Wosicki (-)

24 grudnia 2014
wpolityce.pl

Karta dużej rodziny to krok w dobrym kierunku, szkoda, że tak niewielki

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał 22 grudnia 2014 r. ustawę o Karcie Dużej Rodziny. Zostanie ona wprowadzona  od 1 stycznia 2015 roku i będzie służyć rodzinom, z co najmniej trojgiem dzieci do lat 18, zaś w przypadku dzieci uczących się lub studiujących – do lat 25.

Wydanie dokumentu będzie bezpłatne. Posiadacze Karty uzyskują m.in.: dostęp do ulgowych przejazdów, transportem kolejowym – (37 procent na bilety jednorazowe i 49 procent na miesięczne) oraz w opłatach paszportowych (75 procent w przypadku dzieci i 50 procent dla rodziców). Karta umożliwi także bezpłatny wstęp do parków narodowych, zapewni zniżki w niektórych muzeach i obiektach rekreacyjno-sportowych. Co ważne, jej rozwiązania mogą być stopniowo uzupełniane.

Karta Dużej Rodziny to z pewnością ważne rozwiązanie polityki społecznej na rzecz rodziny. Podkreślić należy starania o jej wprowadzenie Związku Dużych Rodzin 3Plus, który najpierw zachęcał samorządy lokalne do wprowadzenia tego rodzaju Kart, a następnie na bazie tego sukcesu, skutecznie lobbował za przyjęciem ogólnopolskiej Karty Dużych Rodzin.

Karta Dużych Rodzin nie stanowi jednak przełomu w polityce społecznej dotyczącej rodziny. Rodzina pogrążona w kryzysie, który ujawnia się poprzez niską dzietność, masowe rozwody i coraz powszechniejsze życie w związkach nieformalnych czy wychowywanie dzieci tylko przez jednego rodzica, wymaga znacznie większego zainteresowania państwa i postawienia jej w centrum uwagi.

Tymczasem nie mamy programu polityki rodzinnej, wydatki na nią plasują nas w ogonie krajów Unii Europejskiej, podobnie jak wysoki procent ubóstwa polskich dzieci. Do tego nie ma jednoznacznego kierunku – na wzmacnianie polskich rodzin. Pozytywnym rozwiązaniom takim jak Karta Dużej Rodziny czy wydłużenie urlopów rodzicielskich towarzyszą takie, które rozbrajają rodziny np.: poprzez plany wprowadzenia związków partnerskich, Konwencji Rady Europy o przemocy wobec kobiet walczącej z tradycją, małżeństwem i rodziną, czy próby wprowadzenia antyrodzinnego modelu edukacji seksualnej oraz niszczenia wychowania prorodzinnego w szkołach. Nie reaguje się właściwie np.: na problem rozpadów związków małżeńskich i szybko rosnący odsetek dzieci wychowywanych tylko przez jednego rodzica, poprzez upowszechnianie mediacji w sprawach o rozwód, choć to nie spowoduje żadnych kosztów dla budżetu państwa.

Zatrzymanie exodusu młodych do innych krajów i kryzysowych zjawisk polskiej rodziny wymaga, by stała się ona priorytetem działania państwa i samorządu lokalnego, z przestrzeganiem zasady pomocniczości, by nie ingerować, gdy nie jest to niezbędne.

21 stycznia 2015
wpolityce.pl

Kolonizacja polskich rodzin

Podczas podróży apostolskiej na Filipiny Ojciec Święty Franciszek wygłosił sporo inspirujących przemyśleń na temat kondycji współczesnych rodzin. Jego wypowiedź pozwoliłem sobie odnieść do polskich realiów:

Istnieją kolonizacje ideologiczne, które usiłują zniszczyć rodzinę. Nie pochodzą z wizji, z modlitwy, ze spotkania z Bogiem, z misji, którą Bóg nam daje. Pochodzą z zewnątrz. Dlatego mówię, że są to kolonizacje. Nie traćmy wolności, niezbędnej do kontynuowania misji, którą Bóg nam powierzył, misji rodziny. I tak jak nasze narody w pewnej chwili dziejowej doszły do dojrzałości i umiały powiedzieć «nie» jakiejkolwiek kolonizacji politycznej, tak jako rodziny musimy być bardzo mądrzy i silni, by z mocą powiedzieć «nie» jakiejkolwiek próbie kolonizacji ideologicznej, co do rodziny. I prośmy o wstawiennictwo św. Józefa, abyśmy wiedzieli, kiedy powiedzieć «tak», a kiedy powiedzieć „nie”. (Papież Franciszek, Manila 17.01.2015)

Słowa te silnie opisują także naszą rzeczywistość. Jesteśmy bowiem w sytuacji, w której:

  • narzuca się ideologię gender poprzez starania o wprowadzenie (pod pozorem przeciwdziałania przemocy wobec kobiet), konwencji Rady Europy opartej na tej ideologii, która marginalizuje małżeństwo i rodzinę,
  • wprowadza się środek pod nazwą pigułka „dzień, po…” który nie tylko nie ma nic wspólnego z leczeniem, ale którego jednym z podstawowych działań jest niedopuszczenie do zagnieżdżenia ludzkiego zarodka, a więc działanie poronne,
  • upowszechnia się metodę In vitro, której jednym ze skutków jest mrożenie i następnie niszczenie nadliczbowych zarodków ludzkich. Jednocześnie marginalizuje się naprotechnologię, która to metoda faktycznie sprzyja leczeniu niepłodności i w żaden sposób nie narusza zdrowia kobiety i dobra dziecka poczętego,
  • usiłuje się nadać taki sam status, jaki ma małżeństwo, wszelkim innym związkom, nie wyłączając związków osób tej samej płci, poprzez propagowanie i zamiar wprowadzenia tzw. związków partnerskich,
  • atakuje się wychowanie prorodzinne w szkołach, by na jego miejsce wprowadzić permisywną edukację seksualną, bez odniesienia do małżeństwa i rodziny,
  • upowszechnia się rozwody np. poprzez wykreślenie z rozwiązań prawnych posiedzeń pojednawczych, ukazywanie w mediach rozwodu i kolejnych związków jako czegoś zwykłego i obecnie typowego, co nie niesie negatywnych skutków dla małżonków i ich dzieci.

Niestety nie jest to pełna lista kolonizacyjnych posunięć.

3 czerwca 2015
wpolityce.pl

Czy rzeczywiście polityka prorodzinna była mocną stroną prezydentury Komorowskiego?

Podsumowanie kampanii prezydenta Bronisława Komorowskiego miało miejsce w Grodzisku Mazowieckim w obecności rodzin wielodzietnych. Osią wystąpienia prezydenta były kwestie polityki rodzinnej. W tej sprawie mówił sporo o Karcie Dużej Rodziny, wprowadzonej przy jego aktywnym poparciu jako rozwiązanie ogólnopolskie.

W sprzeczności w deklaracjami prezydenta o wspieraniu rodziny pozostawała bierność wobec deprecjonowania rozwiązań prorodzinnych czy wręcz co najmniej bierna akceptacja rozwiązań antyrodzinnych.

Przykładem jest brak zainteresowania utratą uprawnień do zasiłków rodzinnych przez setki tysięcy dzieci, ponieważ przez wiele lat próg dochodowy był bardzo niski. Dlatego w latach 2008-2013 liczba rodzin otrzymujących zasiłki rodzinne spadła aż o ok. 600 tysięcy! To prawda, że prezydent popierał Kartę Dużych Rodzin, która niewiele kosztuje, ale nic nie wiadomo by wnosił o podwyższenie progu dochodowego jaki uprawnia do zasiłków rodzinnych, czy też starał się o podwyższenie wysokości tychże zasiłków, które są symboliczne (77 zł na dziecko do 5 lat) oraz dodatków na dziecko z rodziny wielodzietnej (80 zł miesięcznie na trzecie i kolejne dziecko).

Pomimo wielu sprzeciwów i próśb prezydent Komorowski ratyfikował antyrodzinną, przemocową Konwencję Rady Europy CAHVIO. Zmierza ona do „wykorzeniania” tzw. związków stereotypowych, do których należą małżeństwo i rodzina. Podważa też konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Ponadto podpisał ustawę o obniżeniu wieku szkolnego wbrew protestom rodziców i kilku inicjatywom obywatelskim (podpisanym łącznie przez ok. 2 miliony osób), które zmierzały do pozostawienia w tej sprawie decyzji rodzicom. Optował również za podwyższeniem VAT na ubranka i obuwie dziecięce z 8 na 23%. Nie sprzeciwił się wprowadzeniu do sprzedaży środka ellaOne dla dziewcząt od 15 lat, bez recepty i wiedzy ich rodziców, który jest szkodliwy dla ich zdrowia, a jednym z jego następstw jest działanie wczesnoporonne. Opowiedział się za wprowadzeniem tzw. związków partnerskich.

Zestawienie powyższych faktów powoduje, że podtrzymywanie „prorodzinnego” wizerunku prezydentury Komorowskiego jest nie do utrzymania.

8 września 2015
wpolityce.pl

Konsekwentny demontaż rodziny w Parlamencie Europejskim

Napływ do Europy setek tysięcy emigrantów o innej niż europejska tożsamości kulturowej, znajduje się w centrum naszej uwagi w ostatnich tygodniach. Niestety mniej zauważamy zagrożenia wewnętrzne polegające na kwestionowaniu podstawowych wspólnot, jakimi są małżeństwo i rodzina. Palmę pierwszeństwa wiedzie w tym Parlament Europejski forsujący zmiany, jakie wprowadzał kilka lat temu w Hiszpanii premier Jose Zapatero.

Parlament Europejski powinien znaleźć się w centrum dyskusji zmierzającej do wypracowania koncepcji jak postępować wobec milionów ludzi z różnych stron świata, którzy pragną zamieszkać w Europie. Zamiast tego 8 i 9 września w PE będą głosowane dokumenty kwestionujące naturę małżeństwa, promujące eutanazję, aborcję i edukację seksualną. Zdumiewające, że w forsowaniu takich propozycji zupełnie nie przeszkadza części europarlamentarzystów fakt, iż wymienione zagadnienia znajdują się poza kompetencjami PE i że jest to sprzeczne z zasadą subsydiarności, którą europarlament formalnie głosi.

Okazuje się, iż dla lewackich projektów inżynierii społecznej nie ma żadnych przeszkód. Zmierzają one do zmiany społecznej poprzez osłabianie rodziny, godzenie w ochronę życia ludzkiego od jego poczęcia czy narzucanie permisywnej edukacji seksualnej, pozbawiającej rodziców coraz bardziej wpływu na wychowanie ich dzieci zgodnie z wartościami jakie wyznają.

Raport autorstwa L. Ferrary dotyczący stanu realizacji praw podstawowych w Unii Europejskiej w latach 2013-2014 (2014/2254(INI)) kwestionuje naturę związku małżeńskiego (§ 85), który jest podstawą rodziny, promuje eutanazję (§ 104), aborcję (§ 68-69) i wprowadza w ramach szkolnych zajęć sex edukację oderwaną od kontekstu małżeństwa i rodziny (§ 70). Natomiast w rezolucji, w sprawie wzmocnienia pozycji dziewcząt przez edukację w UE (2014/2250(INI) promowanej przez L. Rodrigues zmierza się do wprowadzenia w życie społeczne ideologicznej koncepcji gender, kwestionującej naturalne znaczenie płci człowieka i różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami.

Niestety od informacji o tych działaniach jesteśmy odcięci, nie są one przedmiotem ożywionej debaty publicznej. W oddaleniu od opinii publicznych poszczególnych krajów rozgrywa się w ciszy walka z tożsamością Europy, człowieka i jego podstawowymi potrzebami.

1 października 2015
wpolityce.pl

Alarmujący stan rodziny w świetle danych demograficznych i dysfunkcji

O dramatycznym stanie rodzin w Polsce świadczą nie tylko dane demograficzne (liczba dzieci w latach 1989-2013 zmalała o ponad 4 miliony), wzrastająca liczba rozwodów (ok.65 tys. rocznie), ubóstwo znacznego odsetka rodzin (2,8 mil. osób żyje poniżej minimum egzystencji), ale także problemy z realizacją jej funkcji opiekuńczej i wychowawczej.

Tego ostatniego dowodzi rosnąca liczba spraw, w których sądy rodzinne co roku ograniczają albo pozbawiają rodziców władzy rodzicielskiej nad ich małoletnimi dziećmi. Ma to miejsce wtedy, gdy dobro dziecka jest zagrożone np. poprzez pozostawianie niesamodzielnego dziecka bez opieki, zaniedbywanie jego rozwoju fizycznego, emocjonalnego, psychicznego, nadużywanie alkoholu, przemoc domową, nakładanie na dziecko obowiązków nieadekwatnych do jego roli życiowej i fazy rozwojowej czy naruszających godność dziecka (np. zmuszanie do żebractwa).

Tego rodzaju dysfunkcje (najczęściej łącznie występują różne zaniedbania) prowadzą do ingerencji sądu w postaci przyznania nadzoru kuratora sądowego nad sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej, a w skrajnych wypadkach dochodzi do oddzielenia dziecka od rodziców i umieszczenia go w rodzinie zastępczej lub placówce opiekuńczo-wychowawczej.

W roku 2000 sądy rodzinne wydały niespełna 17 tysięcy orzeczeń o ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej, natomiast w roku 2013 – blisko 25 tysięcy. Najwięcej przypadło na okres 2006 – 2009, kiedy to co roku wydawano około 28 tysięcy tego typu orzeczeń.

Przyczyny tak znaczącego wzrostu tego typu spraw wymagają pogłębionej refleksji, tym bardziej, że populacja dzieci znacząco zmalała. Niemniej wskazują one na osłabienie funkcji rodziny, nieumiejętność samodzielnego radzenia sobie z powstałymi problemami i ich złożoność.

23 stycznia 2016
wpolityce.pl

500+ może pomóc rodzinom w odzyskaniu samodzielności

Ustawa o świadczeniu wychowawczym popularnie nazywana 500+ ma ogromne znaczenie z uwagi na dużą kwotę wsparcia, jaką przewiduje. Przy większej liczbie dzieci w rodzinie, będzie to niemal druga pensja. Skorzysta z niej niemal 3 mln rodzin. Na przykład przy trojgu dzieciach i dochodach poniżej 800 złotych na członka rodziny, rodzina otrzyma dodatkowo 1500 złotych, a przy większej liczbie dzieci odpowiednio więcej.

Mało tego: świadczenie wychowawcze nie anuluje obecnego systemu świadczeń rodzinnych. Dlatego łącznie z zasiłkami i dodatkami do nich, rodzina w której jest troje dzieci, otrzyma ok.1900 złotych (zasiłek rodzinny jest w wysokości od 89 do 129 złotych w zależności od wieku dziecka). Jest to zatem kwota wysoka.

To wsparcie nie jest uznawane za dochód rodziny, nie jest więc opodatkowane, co wydaje się słuszne. Nie jest jednak także uznawane za dochód w rozumieniu ustawy o pomocy społecznej i gwarantuje dostęp do zasiłku stałego i okresowego oraz innych form wsparcia, co jest moim zdaniem rozwiązaniem niekorzystnym. Nie można, bowiem poważnie twierdzić, że rodzina, która otrzymuje 1900 złotych wsparcia na troje dzieci i odpowiednio więcej gdy dzieci ma więcej, nie ma żadnego dochodu i dlatego mają jej przysługiwać kolejne formy pomocy.

Trzeba pamiętać, że nadmierna pomoc powoduje uzależnienie od niej, uderza w zaradność i samodzielność, dezaktywuje zawodowo i społecznie. Takie nadmierne wparcie może sprzyjać temu, by być w kręgu pomocy społecznej, podczas gdy wprowadzenie świadczenia wychowawczego powinno powodować wyrwanie się z korzystania z pomocy społecznej i usamodzielnienie się rodzin. Pogląd taki jest prezentowany na wielu spotkaniach konsultacyjnych programu 500+ ze specjalistami z obszaru pomocy społecznej.

Program 500+ powinien wspierać rodziny w kosztach utrzymania dzieci, sprzyjać dzietności ale też uwalniać od pomocy społecznej. Powinien sprawić, by rodziny były bardziej samodzielne, zaradne i decydujące o sobie. Jeśli tak się stanie to cel, jakim jest wzmocnienie rodzin zostanie spełniony. Jeśli zaś stworzymy warstwę ludzi chętnych do zaopiekowania się nimi, to na pokolenia będzie to wygodne rozwiązanie dla wielu.

24 maja 2016
niedziela.pl

Powrót do wartości rodzinnych

W dniach 15-16 maja 2016 uczestniczyłem w X Światowym Kongresie Rodzin w Tbilisi w Gruzji. W imieniu Marszałka Senatu oraz Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej Senatu RP, przekazałem pozdrowienia i wygłosiłem kilka słów refleksji, które mam nadzieję oddają obecny stan polskich wysiłków w kierunku wypracowania efektywnej polityki prorodzinnej.

Moją główną tezą podczas wystąpienia w Tbilisi było to, że obecne władze przywracają rodzinę do grona fundamentalnych wartości w życiu Polaków. Żeby zgodzić się z powyższym stwierdzeniem lub sensownie z nim polemizować, należy zrozumieć kontekst w jakim funkcjonuje europejska rodzina. Dobrobyt stworzył kusząca perspektywę konsumpcjonizmu, który w istotny sposób ustawił dziecko jako konkurenta w stosunku do wygodnego i przyjemnego życia dorosłych. To jedna z przyczyn powszechnej w Europie i w Polsce zapaści demograficznej. Innym czynnikiem zagrażającym polskiej rodzinie jest wielka emigracja zarobkowa do bogatszych państw Europy, szczególnie rozpowszechniona wśród ludzi młodych. Tylko w latach 2002-2013 w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia nasz kraj opuściło ok.1,4 miliona osób.

Istotnym problemem są także ponowoczesne wzorce kultury masowej, wpływające na osłabienie funkcji wychowawczej rodziny, czego konsekwencją są m.in.: zwiększająca się przestępczość dzieci i młodzieży czy rosnący odsetek dzieci przebywających w pieczy zastępczej, który wynosi niemal 1 procent. Ponadto co trzecie dziecko wychowują samotni rodzice. Dlatego system prawny wymaga zmian wzmacniających rodziny.

Rozumie to obecnie rządzący obóz polityczny, który wykazuje determinację, aby przeciwstawić się osłabianiu wartości i znaczenia rodzinny. Podczas 6 miesięcy funkcjonowania nowego rządu wprowadzono szereg rozwiązań na rzecz rodzin w tym m.in.:

  • od stycznia 2016 r. rodzice nie mający stałego zatrudnienia mogą otrzymać comiesięczne świadczenie w pierwszym roku życia ich dziecka w wysokości 1.000 zł;
  • od kwietnia tego roku nastąpiło ogromne wsparcie rodzin w ramach Program 500+, które polega na wypłacaniu dodatkowego zasiłku na drugie i wszystkie kolejne dzieci w wys. 500 zł., co stanowi niemal 6- krotność dotychczasowego zasiłku rodzinnego na dziecko do 5 lat;
  • rodzice obecnie decydują czy dzieci będą rozpoczynały naukę szkolną w wieku 6 czy 7 lat. W ten sposób zmieniono decyzję poprzednich władz, które arbitralnie obniżyły wiek nauki szkolnej od lat 6 wbrew szerokiemu sprzeciwowi rodziców;
  • wprowadzone zostały przepisy, które uniemożliwiają zabranie dziecka z rodziny biologicznej z powodu biedy, z jednoczesnymi działaniami udzielenia wszechstronnej pomocy takim rodzinom;
  • w misji mediów publicznych przebiło się poszanowanie wartości rodzinnych;
  • uzupełniono nazwę Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej o słowo „Rodziny”, co ma znaczenie nie tylko symboliczne.

Czy to dużo czy mało? Sądzę, że uwzględniając trudne warunki pracy (działanie pod presją ostrej i często nie merytorycznej krytyki, konieczność przezwyciężenia lewicowych stereotypów, stosunkowo krótki okres rządzenia) wymienione działania i wiele innych, prowadzi do stanu należytego poszanowania podmiotowości rodziców i rodziny. Dzięki nim małżeństwo kobiety i mężczyzny, rodzicielstwo i rodzina powraca w Polsce do właściwego im miejsca gwarantowanego w naszej Konstytucji. Kolejną sprawą będzie zapewnienie rozwoju gospodarczego na poziomie, który zapewni pracę i umożliwi ludziom samodzielne utrzymanie rodziny na poziomie pozwalającym na zaspokojenie uzasadnionych potrzeb materialnych.

Przyjaciołom z Gruzji i całego świata przekazywałem moją nadzieję, że polskie doświadczenia potwierdzą, iż dobra współpraca państwa i samorządu lokalnego na rzecz silnej rodziny przy udziale pozarządowych organizacji prorodzinnych, Kościołów, związków zawodowych oraz mediów, tworzy podstawę silnej wspólnoty społecznej. Ciepłe przyjęcie z jakim spotkało się moje wystąpienie a także kształt dyskusji i rozmów w kuluarach każą mi przypuszczać, że nie jestem w swoim przekonaniu odosobniony.

26 grudnia 2016
wpolityce.pl

Wsparcie dla polskich rodzin z programu „Za życiem”

Program przygotowany został w ekspresowym tempie przez kilka resortów, z których wiodącym było Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Będzie on realizowany już od 2017 roku.

Celem programu jest wsparcie rodzin, w których żyją osoby niepełnosprawne, w szczególności wychowujące niepełnosprawne dzieci. Obejmuje on kompleksowe rozwiązania dotyczące wsparcia dla kobiet w ciąży i ich rodzin, wczesnego wspomagania dziecka i jego rodziny, usług wspierających, rehabilitacyjnych i mieszkaniowych. Na realizację tego programu w 2017 r. zaplanowano 511 mln zł. W latach 2017- 2021 na program zostanie przeznaczonych łącznie 3, 7 mld zł.

Od czasu uchwalenia w 1993 r. ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, który zobowiązywał państwo do szczególnej pomocy kobietom spodziewającym się dziecka, nie było tak znacząco wspierającego rodziny programu. Przewiduje on min. zapewnienie dostępu do wszechstronnej opieki nad kobietą w okresie ciąży (w tym powikłanej), w czasie porodu i połogu oraz wczesnego wspomagania rozwoju dziecka; doposażenie istniejących domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. Na bazie tego programu ma zostać utworzonych 380 ośrodków koordynacyjno-rehabilitacyjno-opiekuńczych, umożliwiających wsparcie osób niepełnosprawnych ze szczególnym uwzględnieniem dzieci w wieku 0-7 lat.

Rodziny otrzymają także wsparcie w opiece nad osobą niepełnosprawną poprzez tzw. „opiekę wytchnieniową” (pomoc w załatwieniu codziennych spraw, zastępstwo członka rodziny/opiekuna w przypadku jego odpoczynku lub podjęcia pracy) w wymiarze do 120 godzin rocznie. Wzrośnie liczba miejsc w ośrodkach wsparcia pomagających osobom niepełnosprawnym w osiągnięciu samodzielności i niezależności w życiu społecznym oraz zawodowym. Więcej niż dotąd środków zostanie przeznaczonych na tworzenie i rozwój mieszkalnictwa chronionego oraz wspomaganego (zapewnienie całodobowej pomocy dorosłym osobom niepełnosprawnym).

Ten istotny program przewiduje także promowanie wartości rodzinnych poprzez samorządy, media i organizacje pozarządowe.

27 kwietnia 2017
niedziela.pl

Polacy nie chcą eksperymentów na rodzinie

18 artykuł polskiej konstytucji stanowi: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. W wyniku nasilonych działań środowisk określających się jako nieheteroseksualne (tak zwanych LGBT), w różnych krajach europejskich dąży się do zmiany prawa. Celem jest umożliwienie zawierania przez osoby homoseksualne związków równych małżeństwom (również z możliwością adopcji dzieci). Organizacje LGBT przejawiają aktywność również w Polsce, sugerując, że ich idee podzielane są przez opinię publiczną. Aby to sprawdzić Fundacja Mamy i Taty zleciła w tym roku badanie ankietowe uznanej międzynarodowej grupie Ipsos, obecnej w 84 krajach świata. Jego celem było zdiagnozowanie poziomu akceptacji dla definicji małżeństwa z artykułu 18 polskiej Konstytucji oraz legalizacji małżeństw osób żyjących w związkach jednopłciowych.

Wyniki badania w całości potwierdzają, że społeczeństwo polskie nie wyraża zgody na majstrowanie przy prawie naturalnym. Badanym zadano pytanie: Czy zgadza się Pan(i) z definicją małżeństwa zawartą w polskiej konstytucji (artykuł 18) uznającą małżeństwo za związek kobiety i mężczyzny. 86,5 % badanych potwierdziło słuszność ujęcia konstytucyjnego. Przeciwnego zdania jest 9 % Pogląd ten łączy Polaków praktycznie niezależnie od preferencji partyjnych. Podobnie jest z odpowiedziami na pytanie Czy, Pana(i) zdaniem, osoby tej samej płci (dwie kobiety albo dwaj mężczyźni) pozostające ze sobą w związku, powinny mieć prawo do zawierania małżeństw, które łączy się z prawem do adopcji dzieci? 71 % ankietowanych odmawia homoseksualistom takiego prawa, a przyznaje je 19,9 %. W tym wypadku dostrzegalne jest powiązanie poglądu z sympatiami politycznymi. W wypadku elektoratu PO, ponad 1/3 ankietowanych skłonna jest udzielić prawa do adopcji parom nieheteroseksualnym, podczas gdy w przypadku PiS jest to 9,8 %, a PSL – 11,4 %.

Z przytoczonych przeze mnie badań wynikają dwa wnioski. Po pierwsze zdecydowana większość Polaków popiera naturalny model rodziny. Jest to wniosek optymistyczny, gdyż zarówno zdrowy rozsądek jak i nauka potwierdzają, że małżeństwo mężczyzny i kobiety jest jedynym bezpiecznym środowiskiem owocowania miłości i zrównoważonego wychowywania dzieci. Po drugie – co jest bardziej niepokojące – polska opinia społeczna może ulegać oddziaływaniu różnego rodzaju propagandy opartej na manipulacji językiem. Wystarczy zauważyć, że gdy zadano pytanie o możliwość związków gejów i lesbijek oraz prawo adopcji dzieci, nie nazywając tego małżeństwem – granice przyzwolenia okazały się większe. Polacy nie lubią bowiem zabraniać.

Pamiętajmy zatem, że rzecz nie w nazwie ale w rzeczywistym statusie. Jeśli dany związek cieszy się takimi samymi prawami jak małżeństwo, to nawet jeśli nie jest tak wprost nazywany – w świetle prawa jest mu równy. Kwestia adopcji jest tu kluczowa. Nie wolno nam za żadną cenę i pod żadną nazwą zgodzić się na prawo do adopcji przez pary jednopłciowe. Przekroczenie tej granicy oznacza drastyczne narażenie instytucji rodziny i więzi społecznych. Mamy jeszcze sposobność na społeczne wzmacnianie rodziny tak, by ochronić ją przed tym co dzieje się w wielu zachodnich społeczeństwach. Uważam bowiem, że zamiast podejmowania ryzykownych eksperymentów lepiej uczyć się na cudzych błędach.

11 lipca 2017
wpolityce.pl

Wezwanie prezydenta Trumpa

Wyjątkowe przemówienie skierowane do Polaków przez amerykańskiego prezydenta 6 czerwca br. zapewne znajdzie swoje miejsce w historii naszego kraju.

Przywódca Stanów Zjednoczonych przypomniał, na czym cywilizacja Zachodu zbudowała swoją potęgę. Kluczem do jej przetrwania jest TOŻSAMOŚĆ: jeśli nie zapomnimy, kim jesteśmy, to po prostu nie da się nas pokonać. Rozważając tożsamość Polski, Donald Trump wskazuje na pryncypia tożsamości całego Zachodu. W jednych z pierwszych słów, którymi amerykański prezydent opisał polską tożsamość odniósł się do naszej duchowości. To ów niezwyciężony duch pozwolił przetrwać dramaty, jakich nie szczędziła Polsce historia.

Na pierwszym miejscu postawił wiarę w Boga, którą na różne sposoby zaznaczaliśmy w swoich dziejach, a w szczególności ujawniło się to w latach pontyfikatu Jana Pawła II. Druga wartość fundamentalna to wolność. Jestem tu dzisiaj nie tylko po to, by odwiedzić starego sojusznika, ale też pokazać was, jako przykład wolności innym, którzy poszukują wolności i którzy chcą zebrać w sobie odwagę i gotowość, aby bronić naszej cywilizacji – stwierdził.

Kolejny zespół aksjomatów to historia, kultura i pamięć – wszystko to, co stanowi o naszej narodowej indywidualności, po czym odróżniamy się od innych, a inni odróżniają nas od siebie. I wreszcie szczególnie dla mnie istotna kwestia – rodzina. Możemy mieć największe gospodarki i najbardziej śmiercionośną broń na ziemi, jeżeli jednak nie będziemy mieli silnej rodziny, silnych wartości, to wtedy będziemy słabi i nie przetrwamy – podkreślił prezydent USA.

Wymienione wartości wskazane zostały, jako fundamentalne nie tylko dla naszej narodowej tożsamości, ale również dla tożsamości całej cywilizacji Zachodu. Duchowość jest naszą siłą i warto cieszyć się, że pozwala nam trwać w wolności. Nie dajmy sobie odebrać dumy z tego, że przetrwaliśmy tyle prób dziejowych. Więc razem walczmy wszyscy tak, jak Polacy: za rodzinę, za wolność, za kraj i za Boga – podsumował Donald Trump.

Słowa te zostały przyjęte entuzjastycznie nie tylko na Placu Krasińskich, ale niemal w całej Polsce. Warto jednak dla poczucia rzeczywistości zaznaczyć, że niektóre z fundamentalnych wartości, które tak oklaskujemy, są u nas w poważnym kryzysie. Myślę tu szczególnie o rodzinie i wartościach z nią związanych. Choć jest dla nas cenna, na co wskazują mi.: badania społeczne, to jednak często jest słaba, a jej funkcje (np. wychowawcza) coraz bardziej przejmuje państwo. Dowodem tej słabości jest demografia, która stawia nas na jednym z ostatnich miejsc w świecie, a innym osłabienie trwałości polskich rodzin. Rozpady związków małżeńskich i nieformalnych ogromnie się upowszechniły sprawiając, że podstawowe prawo dzieci do wychowania przez oboje rodziców nie jest realizowane wobec setek tysięcy dzieci. Każdego roku rozwodzi się lub bierze separację ok.130 tyś. osób, a liczba dzieci wychowywanych tylko przez jednego rodzica zastraszająco rośnie. Jedna trzecia rodzin w Polsce to rodziny niepełne – tak mówią mało optymistyczne dane GUS.

To prawda, że w ostatnich dwóch latach polskie rodziny otrzymały wyjątkowe wsparcie materialne nie tylko poprzez Program 500+, a świadomość rządzących za rozwój demograficzny i różne problemy rodzin jest duża. Nie dostrzega się jednak wystarczająco problemu rozpadów związków małżeńskich i nieformalnych, ich wpływu na sytuację dzieci i sytuację społeczną, w tym negatywne oddziaływanie na wzrost demograficzny ( rodziny samotnie wychowują przeciętnie tylko jedno dziecko). W tej sytuacji pilnie potrzebne jest różnego rodzaju wsparcie dla małżeństw w kryzysie i polityka społeczna nastawiona na trwałość rodzin.

Chciałbym zatem, aby entuzjazm związany z wystąpieniem D. Trumpa i wskazaniem na znaczenie rodziny mobilizował do głębszego spojrzenia na jej problemy, zrozumieniem jak wiele trzeba zrobić by odbudować jej siłę i postawić w centrum życia społecznego.

22 lipca 2017
wpolityce.pl

Rodzina w dobrym stylu

Kilka dni temu zakończyła wizytę w Polsce brytyjska para książęca William i Kate. Było to wydarzenie dyplomatycznie znaczące. Publikatory skupiły się na aspektach politycznych, ciekawostkach z dziedziny towarzyskiej, detalach etykiety oraz kwestiach modowych. Mnie ujęło coś innego…

Plan wizyty książęcej rodziny był intensywny. Pełen hucznych, oficjalnych spotkań w Warszawie i Gdańsku oraz wzruszających i refleksyjnych, jak to w Muzeum Powstania Warszawskiego czy w niemieckim obozie w Stutthoffie. Prezenty, konwersacje, spotkania z celebrytami, kontakt z tłumami. Bardzo piękne słowa pod adresem Polaków padały z ust księcia Williama. Podobnie jak wcześniej Donald Trump, również i ten gość podkreślał nasze mocne narodowe cechy, ugruntowane przez trudną historię.

My, w Zjednoczonym Królestwie bardzo cenimy sobie nasze więzi z Polską. Podziwiamy Polskę jako wspaniały przykład odwagi, wytrwałości oraz odporności. Daliście radę przetrwać setki lat ataków na wasze ziemie, w tym również rozbiory, które miały wymazać was z mapy Europy – mówił na przyjęciu urodzinowym ku czci królowej Elżbiety. Takie opinie cieszą. Jednak jeszcze nie to ujęło mnie najbardziej…

Do naszego kraju para książęca przybyła wraz z dziećmi Georgem i Charlotte. Jest to stały styl funkcjonowania tej rodziny. Być może kogoś gorszy, że dzieci od najmłodszych lat niejako „zatrudniane są” do pracy dyplomatycznej. Przecież musi to być dla nich spore przeżycie – być wciąż na oczach całego świata, starać się dobrze zachowywać, pamiętać o wymogach savoir-vivre’u itd. A przecież to są tylko dzieci, one też mają prawo się wyszaleć (zresztą młody George trochę dziecięcych grymasów w Polsce zademonstrował – i dobrze!). Jednak z drugiej strony to piękne świadectwo, gdy uśmiechający się do siebie i kochający małżonkowie, spełniają się jako rodzice. Nie kryją wzajemnej serdeczności, dla dzieci są czuli, a zarazem wymagający.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że od momentu narodzin pierworodnego Georga, oboje rodzice intensywnie zaangażowali się w swoje funkcje, ograniczając przy tym korzystanie z usług niań. Budująca była postawa ojca, który przejęty publicznie deklarował: Jestem bardzo skoncentrowany na roli ojca. Traktuję moje obowiązki bardzo serio. Nauczył się pielęgnacji noworodka – przewijania, kąpania, opiekował się dzieckiem niemalże 24 godziny na dobę, gdyż maluch nie chciał spać. Do roli anegdoty urosła opowieść o tym jak zmęczony książę William wpadł na pomysł, by usypiać małego Georga za pomocą szumu wody lejącej się z kranu. Podobno metoda okazała się efektywna również przy narodzinach małej Charlotte.

Jeśli wierzyć mediom, dzieci wychowywane są tak, by nie przewróciło im się w głowach. Rodzice twierdzą, że zanim poczują się wyjątkowe, powinny nauczyć się być zwyczajne.

Instytucja brytyjskiej monarchii jest marką. Jednym z jej celów jest promowanie wartości brytyjskich i kultury tego narodu na świecie. Z pewnością wizyta w Polsce znakomicie zrealizowała to założenie. Mnie jednak najbardziej cieszy to, że wśród owych uwypuklanych wartości jest właśnie rodzina. Rodzina, którą tworzą kobieta i mężczyzna, która stara się o dobre wychowanie swoich dzieci, funkcjonuje niejako pod prąd trendom do ostrych konfliktów i szybkich rozstań. Rodzina w której mężczyzna i kobieta pełnią uzupełniające się role. I to jest piękny obraz dla dzisiejszych młodych ludzi.

7 sierpnia 2017
wpolityce.pl

Pokój dla naszych dzieci

W Polsce jak wskazują statystyki urodzi się w tym roku więcej młodych obywateli. Co zrobić, żeby czuli się w naszej ojczyźnie dobrze, chcieli się w niej rozwijać i budować swoje szczęście?

Według danych GUS jeśli obecne tendencje utrzymają się, to po raz pierwszy od wielu lat w 2017 roku, urodzi się w Polsce co najmniej 400 tysięcy dzieci. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zauważa, że w 2014r., prognozowano, iż urodzi się ich o 54 tysiące mniej. To obiecująca wiadomość, a mimo to przyjmuję ją w poczuciu zatroskania.

Cieszy mnie oczywiście wzrost urodzeń. W przeszłych i obecnych konfliktach, sporach czy bataliach zawsze apelowałem o to, by nie zapominać, że naszym podstawowym polskim problemem jest wzmocnienie rodziny – słabej demograficznie, mającej coraz większe trudności z trwałością (co powoduje, że 1/3 dzieci wychowuje się w rodzinach niepełnych), często nie spełniającej swoich podstawowych funkcji na co wskazuje niemal 1% polskich dzieci wychowywanych w pieczy zastępczej poza swoimi rodzinami biologicznymi. Co mnie w takim razie niepokoi?

Obserwując polską rzeczywistość polityczną – brak dialogu, kłótnie, awantury, wzbierającą wrogość, zastanawiam się jaką Polskę szykujemy naszym nowym obywatelom. Głęboki poziom konfliktu społecznego, który obserwujemy obecnie w kraju, nie sprzyja rodzinie – ani tej, która właśnie rozpoczyna swoje bytowanie, ani tej zakorzenionej, wielopokoleniowej, ani też powrotom do kraju z zagranicy, ani demografii, bo uderza w poczucie bezpieczeństwa, które jest kluczowe!

W pierwszych latach rozwoju dziecka istotne jest zaspokojenie jego potrzeb biologicznych, umożliwiających mu przetrwanie i rozwój. Równie a nawet bardziej istotne jest jednak zaspokojenie jego potrzeb emocjonalnych. Dzieci oczekują, że ich rodzice będą się kochać, przebaczać sobie, kulturalnie i szczerze rozmawiać, rozwiązując konflikty w sposób nie powodujący rozdarcia serca małego człowieka, który wcale nie chce i nie musi opowiadać się po którejś ze stron. Człowiek potrzebuje rozwoju w atmosferze przyjaźni i bliskości.

Gdy młody człowiek dorośnie, chciałby zdobywać wykształcenie i robić karierę w oparciu o kompetencje a nie o układy czy czyjeś sympatie polityczne. Nie chciałby przytakiwać dywagacjom rozpolitykowanego szefa tylko dlatego, żeby nie zostać zmuszonym do zmiany pracy. Oczekiwałby awansu ze względu na to co potrafi a nie to z kim trzyma. Chciałby być obsługiwany przez kompetentnych urzędników. Po pracy pragnąłby w mediach słuchać wymiany zdań, które pozwolą mu zrozumieć problem, a nie wymierzonych w siebie propagandowych tub. Zakładając rodzinę, pragnąłby liczyć, że warunki życia jego dziecka nie zmienią się tylko dlatego, że nowa władza będzie działać na złość poprzedniej.

Podkreślam tutaj: w każdym fragmencie Polski w którym przychodzi nam żyć i pracować powinniśmy wzmacniać polską rodzinę, a w tym zadaniu ważny jest społeczny pokój. Nie wspierając rodziny, przyczynimy się do upadku cywilizacji w kształcie jaki znamy. Coraz wyraźniejszy jest bowiem wybór: albo rodzina i społeczeństwo obywatelskie albo kultura egoistów i samotników.

11 lutego 2017
wpolityce.pl

Jak wzmocnić rozwój demograficzny?

Wzrost urodzeń w 2016 roku cieszy. Było ich o 16 tysięcy więcej niż rok wcześniej, przy czym w dwóch ostatnich miesiącach roku 2016 (listopadzie i grudniu) przyrost urodzeń w stosunku do analogicznych miesięcy roku ubiegłego wyniósł aż 11 tysięcy. W analizach wielu autorów zakłada się, że jest on związany z wieloma rozwiązaniami społecznymi, jakie polski rząd wprowadził w ubiegłym roku. To nie tylko program 500 + i mieszkanie +, ale również podwyższenie płacy minimalnej i najniższych rent czy emerytur, możliwość korzystania z zasiłku pielęgnacyjnego przez oboje rodziców, gdy mają więcej niż jedno dziecko niepełnosprawne i wiele innych rozwiązań.

Sprawiły one, że awansowaliśmy z jednego z ostatnich miejsc w Europie na miejsce czwarte w zakresie wydatków na politykę rodzinną (w porównaniu poziomu wsparcia rodzin do przeciętnego wynagrodzenia w poszczególnych krajach).

Wzrost liczby urodzeń cieszy, ale też jest on daleki od takiego, który zapewniałby zastępowalność pokoleń. Potrzebne jest konsekwentne tworzenie ku temu warunków. Jest ich wiele, ale w tym tekście chciałbym wskazać na niektóre z nich, które nie wymagają wielkich nakładów materialnych. Zaliczam do nich konieczność działań na rzecz trwałej rodziny, potrzebę bezpiecznej, pozbawionej większych konfliktów atmosferę społeczną, oraz przekonanie, że przyjęte rozwiązania społeczne i trend wparcia państwa dla rodziny będzie stabilny, niezależnie od zmian politycznych.

Najnowsze badania GUS jednoznacznie wskazują na dramatyczne osłabienie polskich rodzin. Widać to dobrze w przedziale czasowym 1980 – 2015. Mamy spadek liczby zawieranych małżeństw przy rosnącej liczbie orzekanych rozwodów i separacji oraz zwiększającej się liczbie dzieci, rodzących się w związkach pozamałżeńskich. W roku 1980 zarejestrowano ponad 307 tys. małżeństw. Ich liczba z roku na rok systematycznie spada. W 2015 roku wyniosła 189 tys.

Od 1980 roku systematycznie wzrasta liczba rozwodów. Od 39 tys. do 67 tys. w roku 2015. Od 1980 roku wzrasta liczba dzieci pozamałżeńskich. Trzydzieści sześć lat temu było ich 4, 8% ogółu urodzonych dzieci, natomiast w roku 2015 urodziło się ich 24, 6% (wzrost o 500%).

Powyższe dane są często traktowane, jako bezalternatywny trend naszej cywilizacji. W efekcie brak jest wystarczającej dyskusji jak tym zjawiskom przeciwdziałać. Choćby niewiele mówi się o skutkach rozwodów zarówno dla dorosłych, jak i ich dzieci. Stawia się natomiast nacisk, aby rozwody przebiegały szybko, bez większych napięć i w miarę możliwości z uzgodnieniem stron. Zapomina się często, że podstawowym prawem dziecka jest wychowanie przez oboje rodziców w stabilnej rodzinie. Tymczasem możliwe jest szersze upowszechnianie wiedzy o skutkach rozwodów w programach profilaktycznych choćby takich instytucji jak pomoc społeczna czy w programach szkolnych. W liberalnej Norwegii wprowadzono obowiązek zapoznawania rozwodzących się rodziców z tym, jakie będą skutki rozwodu dla ich dzieci. Po wprowadzeniu tego rozwiązania liczba rozwodów spadła.

Kilkanaście lat temu pochopnie zlikwidowano w procedurze rozwodowe postępowania pojednawcze, które dawały szansę na ponowne przemyślenie decyzji przez skonfliktowanych małżonków. Obecnie warto rozważyć wprowadzenie obowiązkowej mediacji, jeżeli małżonkowie wnoszący o rozwód mają małoletnie dzieci. Należy także wyeliminować możliwość orzeczenia rozwodu kilka miesięcy po zawarciu związku małżeńskiego, rozwijać poradnictwo rodzinne i propagować wzór trwałej rodziny.

Nie chodzi o sztuczne ograniczenie możliwości rozstania się skonfliktowanych małżonków, ale o wszelką pomoc w trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Przemawiają za tym także badania Gallupa, z których wynika, że większość rozwiedzionych po latach stwierdza, że zrobili za mało dla ratowania swojego pierwszego małżeństwa.

Trwałe rodziny nie powinny być defaworyzowane w stosunku do samotnie wychowujących dzieci. Obecnie tylko samotnie wychowujący dzieci mają np. możliwość wspólnego rozliczania podatków razem z dziećmi czy pierwszeństwo w przyjmowaniu do przedszkoli, co niejednokrotnie nie jest czynnikiem zachęcającym do życia w trwałym związku.

Pozytywnym decyzjom prokreacyjnym nie sprzyjają też silne konfrontacje i podziały społeczeństwa, które burzą poczucie bezpieczeństwa. Trwałość przyjętych rozwiązań prorodzinnych jest niezmiernie ważna z punktu widzenia rodziców, którzy w swoich decyzjach prokreacyjnych myślą przecież nie okresem kadencji tego czy innego rządu, ale możliwościami utrzymania dziecka od poczęcia do jego dojrzałości. Zmieniająca się polityka społeczna w tym zakresie, podważanie rozwiązań sprzyjających rozwojowi rodzin, tworzy atmosferę tymczasowości, braku przewidywalności i ogranicza oddziaływanie obecnie przyjętych rozwiązań.

W tej sytuacji potrzebne jest wypracowanie i wprowadzenie w życie rozwiązań wspierających trwałość rodzin opartych na małżeństwie na wzór przyjętego niedawno Programu „Za życiem” wspierającego kobiety w ciąży kryzysowej i ich rodziny.

Zadania w tym zakresie to nie tylko obowiązek państwa i samorządów. Znaczącą rolę mogą tu odegrać kościoły, media czy organizacje pozarządowe.

Malejąca liczba zawieranych małżeństw i wysoka liczba udzielanych rozwodów silnie wpływają na trendy demograficzne. Podobnie polityka rodzinna, która wymaga stabilności i perspektywy, że będzie szanowana niezależnie od zmieniających się rządów.

16 kwietnia 2019
senat.gov.pl

Potrzebne porozumienie dla polskich rodzin

Oświadczenie złożone przez senatora Antoniego Szymańskiego na 59. posiedzeniu Senatu w dniu 16 kwietnia 2018 r.

Gdybyśmy mogli wymyślić Polskę od nowa, to wokół jakich wartości zbudowalibyśmy nasze życie społeczne i polityczne? Na to pytanie próbują odpowiedzieć organizatorzy projektu „Polonia Restituta. Dekalog dla Polski w 100-lecie odzyskania niepodległości” zainicjowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

100 lat temu, gdy nasza ojczyzna otrzymała i zarazem wywalczyła niepodległość po zaborach, zaistniała szczególna historyczna okoliczność. Oto bowiem nie tylko restytuowano dawne państwo, scalając 3 odrębne organizmy prawne, administracyjne i kulturowe, ale również niejako wymyślano je na nowo. W procesie debat i ścierania się różnych racji kształtowano kanon wartości i zasad etycznych, na których miała być budowana przyszłość. Towarzyszyło temu pragnienie utrwalenia z takim trudem zdobytej niepodległości.

Czy w podobnej sytuacji po 100 latach znajduje się obecnie nasz kraj? Gdzie powinniśmy poszukiwać fundamentów, na których oparłszy nasze życie społeczne, będziemy je scalać i rozwijać, a nie dekonstruować? Jedną z odpowiedzi jest sięgnięcie do dziedzictwa katolickiej nauki społecznej, jej zasad i wartości ukierunkowujących rozwój poszczególnych wymiarów życia społecznego. „Inspirując się historią, która nas napawa uzasadnioną dumą, musimy zastanowić się nad tym, co tu i teraz, żeby lepiej i mądrzej kształtować naszą przyszłość na następne 100 lat” – twierdzi wicepremier Jarosław Gowin.

Projekt „Polonia Restituta” Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego obejmuje przeprowadzenie cyklu 10 konferencji, których celem jest dokonanie szeroko zakrojonej i wielostronnej analizy etycznej polskiej rzeczywistości społeczno-politycznej w 100 lat po odzyskaniu niepodległości i niespełna 30 lat po obaleniu komunizmu. Kolejne debaty organizowane w ważnych ośrodkach akademickich mają przyczynić się do zary-sowania „dekalogu dla Polski”, który umożliwi godne zagospodarowanie i utrwalenie jej niepodległości.

Pierwszą z cyklu konferencji zatytułowano „Rodzina fundamentem niepodległości”. Podczas debaty w dniu 12 marca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie skupiano się nad znacze-niem rodziny w polskiej rzeczywistości społecznej oraz identyfikowano niebezpieczeństwa grożące jej trwa-łości i stabilności. „Patrząc w Polsce na demografię i przyszłość rodziny – stoimy przed naszym być albo nie być. To należy rozumieć całkowicie dosłownie” – stwierdził wicepremier Gowin.

Padły z jego ust znamienne słowa, że tak jak panował ponad podziałami konsensus wobec włączenia Pol-ski do struktur NATO oraz Unii Europejskiej, tak samo powinniśmy dziś myśleć o wzmacnianiu polskiej rodziny. „Dziś chcę zaapelować do wszystkich odpowiedzialnych sił politycznych, do wszystkich środowisk społecznych o podobne porozumienie ponad podziałami, jeżeli chodzi o długofalową politykę wsparcia dla polskich rodzin. Dość tego nieustannego zmieniania priorytetów w polityce państwa wobec rodziny. Tutaj potrzebujemy ciągłości”.

Trudno byłoby to trafniej ująć. Z całą mocą popieram apel wicepremiera o konsensus w sprawie polityki społecznej na rzecz rodzin. Niezmiernie istotne jest, by polityka wobec rodzin była trwała, tak by rodziny nie były miotane zmieniającymi się rozwiązaniami, które zamiast poczucia bezpieczeństwa rodzą niepokój. Na-wet jeśli zgoda ponadpolityczna nie będzie pełna (jest przecież wiele kwestii światopoglądowych, w których poglądy są mocno zróżnicowane), trzeba jednak zmierzać do tego, by było jak najwięcej pól współpracy i wspólnie uznanych priorytetów. Podobnie myśli o tej sprawie kard. Nycz, który podczas konferencji potwier-dził, że rodzinie potrzebny jest „ponadpartyjny konsensus i kontynuacja”.

Od rodziny wszak wszystko się zaczyna. Tam uczymy się budować więzi, wzajemnie komunikować, podejmować racjonalne decyzje, dochodzić nieraz do trudnych kompromisów. Uczymy się w niej przywództwa i szacunku dla autorytetów, odkrywamy wspólne cele, dzielimy role i pracujemy zespołowo, nabierając zaufania do drugiego człowieka. Odkrywamy wartość altruizmu i poświęcenia. Wszystko to św. Jan Paweł II określił jako „szkołę cnót społecznych”. Rodzina jest taką szkołą. Sami ją przeszliśmy i to samo będzie dotyczyło kolejnych pokoleń. Pamiętajmy o tym, świętując 100-lecie odzyskania niepodległości – jednym z jej fundamentów jest stabilność i pomyślność polskich rodzin!

Antoni Szymański