Szacunek dla polskiej kobiety

07 marca 2018
niedziela.pl

Kobiety, różnicie się od nas pięknie!

Zwykle chwalimy ludzi za to, co zrobili. Rzadziej odnajdujemy powód do radości z faktu, że ktoś po prostu JEST. 8 marca robimy wyjątek: doceniamy istnienie każdej Osoby płci żeńskiej.

Człowiek istnieje, jako kobieta lub mężczyzna. Jest to owoc kreatywności Stwórcy, który w ludzką naturę wpisał różnorodność i wzajemne dopełnianie się.

A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył, więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i kobietę. (Rdz 1,26-27)

Z ludzką płciowością związane jest powołanie do wzajemnego obdarowywania się. Zaistnieliśmy, jako odrębne płcie, by sobie służyć i uzupełniać. Dopiero razem stanowimy obraz Stwórcy, który jest Miłością. Być może ktoś uzna to za nieco staromodny pogląd, ale uważam, że warto pielęgnować różnice między kobiecością i męskością. Dobrze jest dbać o to, by nie zlewało się i nie zubażało to, co stanowi o różnorodności człowieczeństwa.

Gdy myślę o męskości – na czoło wysuwają się wartości takie jak siła, odpowiedzialność, zdecydowanie, strategia, zaradność, troskliwość czy opiekuńczość. Kobiecość objawia się dla mnie miedzy innymi w kreatywności, intuicji, inteligencji emocjonalnej, wrażliwości, delikatności, wyczuciu piękna. Oczywiście nie ma cech ani talentów zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn ani jedynie dla kobiet. Jednak nie zamazujmy na siłę faktu, że różnimy się i to różnimy pięknie!

Niestety, aż nazbyt często różnice miedzy kobietami i mężczyznami sprowadzane są do kwestii równościowych. Środowiska feministyczne nakręcają atmosferę nieufności miedzy płciami, sugerując, że kobiety wciąż jak przed wiekami są wykorzystywane i niżej traktowane w społeczeństwie. Suponują, że sukces zawodowy, niezależność finansowa czy prawo do aborcji są głównymi wyznacznikami godności współczesnej kobiety a macierzyństwo czy poświęcenie wychowaniu dziecka, to wartości peryferyjne lub wręcz anachroniczne. Niestety dla nagłaśniania swoich idei wykorzystują również święto 8 marca.

Na szczęście wiele wskazuje na to, że ponura ideologia nie przesłania radosnego i przyjacielskiego charakteru Dnia Kobiet. Natrafiłem na badania, z których wynika, że większość pań oczekuje specjalnych względów w dniu 8 marca. Dzień ten stanowi sympatyczną okazję do powiedzenia naszym ukochanym paniom: „jak dobrze, że jesteście!”

Pozwalam sobie i ja skorzystać z tej okazji. Drogie Panie dzięki Wam świat jest dużo ciekawszy, posiada smak i barwę – po prostu chce się na nim żyć! Przyjmijcie wyrazy najszczerszego ciepła, pamięci i sympatii. Niech bycie kobietą będzie Wam miłe, a świat wokół Was i dzięki Wam staje się co dzień lepszy. Życzę, by mężczyźni, którzy Was otaczają nie tylko 8 marca sprawiali, że czujecie się kobieco i nieprzeciętnie.

 

8 marca 2014, Dzień Kobiet
wpolityce.pl

Sprzeciwiam się przemocy wobec kobiet, dlatego jestem przeciw konwencji Rady Europy

Wraca problem ratyfikacji Konwencji Rady Europy o przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. 5 marca lobbowały za tym rozwiązaniem na spotkaniu z premierem, panie z feministycznego Kongresu Kobiet (stowarzyszenie to stara się robić wrażenie, że reprezentuje wszystkie kobiety). Uzyskały zapewnienie, że rząd jeszcze w marcu tym się zajmie.

Pozornie wzmiankowana konwencja wydaje się niekontrowersyjna, ponieważ nikt poważny nie jest przecież za przemocą wobec kobiet. Niestety za przekonywającym tytułem dokumentu, kryje się treść zupełnie z nim niespójna. To nie pierwszyzna, znamy zapewnienia  zbrodniarzy, że walczą o pokój, czy reklamy zupełnie rozmijające się z tym, co proponują. Tu mamy właśnie taki przypadek – dobry tytuł i gładkie zapewnienia funkcjonariuszy od inżynierii społecznej oraz treść, która zadziwia. W Konwencji tej nie chodzi bowiem o walkę z przemocą, ale o zmianę struktur, jakie zdaniem jej autorów za nią odpowiadają. A tymi strukturami są małżeństwo i rodzina, tradycyjne wychowanie i tradycja w ogóle. Chodzi, zatem o projekt mający zmienić zupełnie nasze życie społeczne, w którym rodzina, ale też tradycja i religia zajmują istotne miejsce. Zobaczmy to na przykładzie artykułu 12.1:

Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorach zachowań kobiet i mężczyzn, w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn.

Wynika z niego, że państwo może stosować konieczne środki (zapewne również te z repertuaru prawa karnego) w celu „wykorzenienia” (to „przyjazne” słowo jest stale obecne w konwencji) stereotypowych ról kobiety i mężczyzny. A co jeśli ktoś w tej stereotypowej roli np. gospodyni domowej, czuje się znakomicie? Czy będzie możliwe jeszcze lepienie pierogów z córką, czy to już przekroczenie i stereotyp, jaki należy wykorzenić? Czy mogę uczyć syna rąbać drwa, czy też dozwolone to będzie tylko wówczas, gdy uczę tego także córkę?

Jestem przekonany, że ta konwencja nie tylko nie rozwiązuje problemów, ale wręcz je tworzy. Dla jej autorów podstawowe wspólnoty, jakimi są małżeństwo i rodzina, to wspólnoty opresyjne, podejrzane, gdzie w toku wychowania opartego na stereotypach, niewłaściwie wychowuje się dzieci. Zatem państwo winno wkroczyć i je „wykorzeniać”. To jednak spowoduje dalsze osłabienie tych wspólnot, zwiększenie liczby związków podejmowanych na pewien czas, słabsze zobowiązania wzajemne, mniejsze zrozumienie i wsparcie. W efekcie przemocy nie będzie mniej, ale więcej a także więcej samotności. Słusznie pisze o konwencji socjolog prof. Kazimierz Korab:

Konwencja dopuszcza się agresji, wykluczenia, odpowiedzialności  zbiorowej przez wprowadzenie priorytetu ideologii gender. Jeśli ideologia gender zostanie uznana za normę i model, tym samym chrześcijaństwo i kultura europejska muszą być uznane za przestępcze i patologiczne. Konwencja daje początek rewolucji w stylu tzw. rewolucji  kulturalnej w Chinach, potępionej na całym świecie, w tym w samych Chinach.

29 kwietnia 2014
wpolityce.pl

Konwencja o przemocy wobec kobiet promuje nierówność płci

Dokument Rady Europy choć deklaruje równe traktowanie kobiet i mężczyzn, to w rzeczywistości obcesowo wprowadza nierówność. Na dzisiejszym posiedzeniu Rząd będzie rozważał skierowanie do ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Dyskusja na ten temat trwa już jakiś czas. Zdecydowanie przeciwny jej podpisaniu był Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin, zaniepokojenie jej wprowadzeniem w życie wyraziła Rada Stała Episkopatu Polski, liczne organizacje prorodzinne i kobiece. Za jej podpisaniem i ratyfikacją konsekwentnie opowiada się natomiast Pełnomocnik Rządu do Spraw Równego Traktowania Agnieszka Kozłowska Rajewicz oraz organizacje feministyczne, w tym Stowarzyszenie Kongres Kobiet.

Dla autorów konwencji małżeństwo i rodzina to wspólnoty opresyjne, dlatego państwo powinno wkraczać w wychowanie dzieci, bez pytania o zgodę ich rodziców.

Art. 14.1. konwencji mówi:

W uzasadnionych przypadkach Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości osób uczących się, dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról przypisanych płciom…

Powyższe rozwiązanie może oznaczać np.: obowiązek promowania homoseksualizmu w edukacji dzieci i młodzieży, jako niestereotypowych ról i to począwszy od przedszkola. Należy spodziewać się np. całkowitej zmiany charakteru wychowania prorodzinnego w szkołach, które obecnie jest generalnie akceptowane przez rodziców i przynosi dobre efekty wychowawcze.

Konwencja o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet opiera się wyłącznie na genderowej definicji płci. W Art. 3, pkt. c, stwierdza:

płeć społeczno-kulturowa oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn.

Oznacza to odejście od utrwalonej w tradycji europejskiej definicji płci, uwzględniającej biologiczną odmienność kobiety i mężczyzny, która stanowi podstawę dla prawa rodzinnego i osobowego. W ten sposób tworzy się zagrożenie dla więzów rodzinnych, które są chronione przez artykuł 18 Konstytucji RP, nakazujący wspierać związek kobiety i mężczyzny, rodzinę, macierzyństwo i rodzicielstwo. Uznawanie zaś dowolnie określonych ról i zachowań za wyznacznik płci, otwiera furtkę do instytucjonalizacji np. związków tej samej płci. Po wprowadzeniu w życie konwencji, państwo nie będzie mogło powoływać się na tradycyjny sposób pojmowania małżeństwa.

Nierówne równe prawa

Chociaż konwencja deklaruje równe traktowanie kobiet i mężczyzn, to w rzeczywistości obcesowo wprowadza nierówność. Art. 4.4 mówi:

Specjalne środki, niezbędne do zapobiegania przemocy ze względu na płeć i ochrony kobiet przed taką przemocą nie są uznawane za dyskryminację w myśl zapisów niniejszej konwencji. Jest to sprzeczne z podstawowymi zasadami demokracji i polską konstytucją, a przede wszystkim antagonizuje kobiety i mężczyzn.

Utrata suwerenności

Wchodząc do struktur Unii Europejskiej Polska przyjęła Deklarację o suwerenności w sprawach moralności i kultury. Mówi o tym uchwała Sejmu z 11 kwietnia 2003 roku:

Zmierzając ku integracji z innymi krajami europejskimi w ramach Unii Europejskiej, w obliczu zbliżającego się referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stwierdza, że polskie prawodawstwo w zakresie moralnego ładu życia społecznego, godności rodziny, małżeństwa i wychowania oraz ochrony życia nie podlega żadnym ograniczeniom w drodze regulacji międzynarodowych.

Ewentualna ratyfikacja Konwencji Rady Europy pozbawi nas suwerenności w obszarach moralności i rodziny na rzecz przewidzianych w niej genderowych zasad, kształtowanych następnie przez międzynarodowy organ kontrolny (GRAVIO).

Czy potrzebne są nowe rozwiązania w sprawie przemocy?

Niewątpliwie przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet ale także wobec dzieci i mężczyzn, wymaga zdecydowanych działań państwa. Należy jednak pamiętać, że kilka lat temu głęboko znowelizowano ustawę o przemocy w rodzinie i wprowadzono nowe rozwiązania prawne. W trakcie prac nad tą ustawą rząd stanowczo twierdził, że wprowadzane rozwiązania są optymalne i będą skutecznie chroniły przed przemocą. Na bazie tej ustawy w każdej polskiej gminie powołano zespoły interdyscyplinarne i zespoły robocze, znowelizowano Kodeks karny. Nie ma zatem powodów, by przyjmować kolejne przepisy, wynikające z Konwencji i dla jej realizacji budować równoległą do istniejącej, kosztowną administrację. Polska nie ma takiego obowiązku i nie powinna pozbawiać się suwerenności w sprawach moralności oraz rodziny na rzecz ideologicznej kontroli międzynarodowej instytucji.

13 maja 2014

Premier lobbystą środowisk feministycznych? List otwarty do Premiera Rzeczypospolitej Polskiej Donalda Tuska

 

Szanowny Panie Premierze!

W związku z kolejnym już spotkaniem Pana Premiera z przedstawicielami stowarzyszenia Kongres Kobiet chcemy zapytać, czy jest Pan Premierem wszystkich Polaków czy lobbystą środowisk feministycznych? Nasza wątpliwość co do charakteru Pańskiego uczestnictwa w dorocznych zjazdach stowarzyszenia związana jest z rolą, jaką odgrywa Pan na tych spotkaniach. Z jednej strony relacjonuje Pan, które z postulatów Kongresu Kobiet udało się Panu przeprowadzić i tłumaczy się Pan z tego, że nie wszystkie zostały zrealizowane, z drugiej strony przyjmuje Pan kolejne postulaty, do realizacji w kolejnym roku. Nie jest to zachowanie Premiera, którego celem jest dbałość o dobro całego społeczeństwa i reprezentowanie interesów większości obywateli, ale postawa lobbysty, reprezentującego interesy wąskiej grupy społecznej, a taką jest przecież Kongres Kobiet.

Nasz niepokój i sprzeciw budzą szczególnie te postulaty Kongresu Kobiet, które bezpośrednio uderzają w prawo do życia, w małżeństwo i rodzinę, w prawo rodziców do wychowania dzieci. Są to postulaty: „przywrócenia kobietom praw do kontrolowania własnej rozrodczości” (czytaj: legalizacja aborcji), „uchwalenie ustawy o związkach partnerskich” (czytaj: legalizacja i zrównanie związków homoseksualnych z małżeństwem), „ratyfikacja Konwencji RE w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet” (czytaj: walka z rodziną, tradycją i Kościołem),  „edukacji seksualnej dla wszystkich od szkoły podstawowej” (czytaj: deprawacja dzieci i młodzieży).

Panie Premierze! Wszystkie te postulaty są niezwykle szkodliwe i sprzeczne z oczekiwaniem zdecydowanej większości społeczeństwa. Apelujemy do Pana Premiera o zdystansowanie się od nich i wysłuchanie także racji środowisk prorodzinnych, będących głosem zdecydowanej większości kobiet, matek i żon, a także ojców i mężów, wychowujących dzieci i utrzymujących rodziny ciężką pracą, przyczyniając się tym samym do wzrostu dobrobytu całego społeczeństwa.

Z poważaniem W imieniu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia

(-) dr Paweł Wosicki – prezes

(-) dr inż. Antoni Zięba – wiceprezes

(-) Anna Dyndul – sekretarz

(-) Katarzyna Urban – członek Zarządu

9 września 2014, Światowy Dzień FAS
wpolityce.pl

Alkohol w okresie ciąży zagrożeniem życia, zdrowia i rozwoju dziecka

Światowy Dzień FAS ((ang. fetal alcohol syndrome czyli alkoholowy zespół płodowy), jaki obchodzimy 9 września, ma na celu uwrażliwienie społeczeństwa, a w szczególności kobiet w ciąży, na konsekwencje związane ze spożywaniem alkoholu w okresie w którym spodziewają się dziecka. Łożysko, które chroni dziecko w łonie matki przed wieloma toksynami i zarazkami, nie chroni go przed alkoholem. Już po kilku-kilkunastu minutach od wypicia, alkohol dostaje się do krwi kobiety w ciąży oraz krwi jej dziecka. Alkoholowy Zespół Płodowy jest obecnie najczęstszą przyczyną upośledzenia umysłowego występującego u dzieci. U osób, których matki spożywały alkohol w ciąży stwierdza się: niedobór wzrostu i wagi ciała, mały obwód głowy, wady w budowie twarzy, uszkodzenie układu nerwowego, zwłaszcza mózgu. Często występują też wady innych narządów.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych szacuje, że w Polsce rodzi się 3 dzieci z pełnoobjawowym FAS na 1000 żywo urodzonych. Dzieci z mniej nasilonymi uszkodzeniami poalkoholowymi znacznie więcej. Skutkiem działania alkoholu na rozwijający się płód może być poronienie, urodzenie martwego dziecka, przedwczesny poród oraz inne zaburzenia poalkoholowe. FAS jest nieuleczalny, a więc występuje u dzieci i dorosłych. Można jedynie, dzięki kompleksowej pomocy różnych specjalistów, pomóc osobom nim dotkniętym w lepszym funkcjonowaniu.

Warto jeszcze raz podkreślić, że dla dziecka w łonie matki alkohol, nawet w małych dawkach, jest bardzo niebezpieczny. Dlatego też kobiety w ciąży nie powinny pić alkoholu. Wspierać je w tym powinni szczególnie ojcowie dzieci i członkowie rodzin. Alkohol spożywany przez kobietę w okresie ciąży to poważne zagrożenie życia, zdrowia i rozwoju dziecka.

26 listopada 2014
wpolityce.pl

Ideologiczne aspekty kampanii „Białej Wstążeczki”

Od wczoraj trwa w całym kraju kampania „Biała Wstążeczka”, dotycząca problemu przemocy wobec kobiet. To bez wątpienia istotny problem, który należy odpowiedzialnie rozwiązywać, tak by relacje pomiędzy ludźmi jak najrzadziej były nacechowane wrogością czy różnego rodzaju przemocą.

Niestety kampania podlana jest zupełnie niepotrzebnie ideologicznym sosem, wskazując, że chodzi w niej o przemoc ze względu na płeć. W tym kontekście sugeruje się, że przemoc dotyka niemal wyłącznie kobiety, a jej sprawcami są mężczyźni. Pomija ona przemoc wobec dzieci i mężczyzn. Jest to sprzeczne z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która zobowiązuje do przeciwdziałania przemocy bez względu na płeć i wiek ofiar. Byłoby to uzasadnione tylko w tym przypadku, gdyby przemoc miała miejsce w nieproporcjonalnie większym stopniu wobec kobiet niż wobec dzieci czy mężczyzn. Tak jednak w Polsce nie jest. Wskazują na to rezultaty badań „Przemoc w domu”, przeprowadzanych przez Centrum Badania Opinii Społecznej w 2012 r. i we wcześniejszych latach. Oto kilka cytatów badań z 2012 r., które pokazują rzeczywistość w tym zakresie:

Co dziewiąta kobieta (11%) i co dziesiąty mężczyzna (10%) żyjący w stałych związkach doświadczali przemocy fizycznej ze strony swoich partnerów, a co piąty mężczyzna (20%) i co szósta kobieta (16%) byli przez nich psychicznie dręczeni. Uwzględniając obie formy przemocy można stwierdzić, że równie często doświadczały ich kobiety (21%), jak i mężczyźni (22%) (s.7).

Jeśli chodzi o płeć osób przyznających się do rękoczynów, nie widać znaczących różnic. Kobiety nawet częściej niż mężczyźni przyznają, że podczas kłótni uderzyły partnera (12% wobec 10%) (s.4).

Mężczyźni niemal równie często jak kobiety deklarują, że byli uderzeni przez partnerkę, jednak kobiety częściej przyznają, że były bite wielokrotnie (s.4)

Mężczyźni częściej niż kobiety skarżą się, że doświadczali wyzwisk ograniczania kontaktów z rodziną i znajomymi. Natomiast kobiety nieco częściej twierdzą, że ich partnerzy poniżają je i wyśmiewają. (s.6).

W podsumowaniu badań stwierdza się:

warto zwrócić uwagę na fakt, że oceny aktów przemocy domowej różnią się w zależności od płci ofiary. Silny sprzeciw wobec użycia siły w stosunku do kobiet i łagodniejsze ocenianie kobiet, które uderzyły partnera świadczą o zakorzenionych stereotypach, według których kobieta powinna być bardziej chroniona przed aktami agresji, a mężczyzna nigdy nie występuje w roli ofiary przemocy domowej. (s.12).

Zachęcam do zapoznania się z całością raportu i zastanowienia się do jakiego stopnia nasza świadomość związana z przemocą domową, zdominowana jest przez krzywdzące, ideologiczne stereotypy. (por. http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2012/K_082_12.PDF).

 

27 listopada 2014
wpolityce.pl

Przemoc wobec kobiet – czy rzeczywiście pragniemy rozwiązania problemu?

W całym kraju odbywają się rozmaite wydarzenia związane z kampanią „Biała Wstążeczka”. Warto w kontekście tej kampanii, niezliczonych konferencji, manifestacji, ale i co ważne – udzielania porad przez różnych specjalistów ofiarom przemocy, zastanowić się czy rzeczywiście chcemy zminimalizowania zjawiska przemocy wobec kobiet?

Pytanie to jest zasadne, bo trudno dostrzec, by czyniono coś w zakresie niektórych znaczących czynników wpływających na przemoc w relacjach pomiędzy ludźmi. Jedynym z nich są wszechobecne treści brutalnej przemocy i pornografii w mediach. Treści te dostępne są już dla małych dzieci w telewizji, Internecie, czy prasie młodzieżowej. Już w wieku szkoły podstawowej, po kliknięciu myszką, dzieci przechodzą w świat wirtualnej przemocy, czy pornografii „miękkiej” bądź „twardej”.

Oglądanie treści zawierających przemoc lub pornografię, przytępia wrażliwość i uczy przedmiotowego podejścia do drugiej osoby a także traktowania jej w sposób podobny jak to się dzieje na ekranie telewizora czy komputera. Przemoc i pornografia w mediach sprzyja przemocy na tle seksualnym, której przejawem są gwałty i molestowanie seksualne; ale także przyczynia się do każdej innej odmiany przemocy, hamując rozwój samokontroli, neutralizując poczucie winy i wstydu. Treści te zachęcają do konsumpcyjnego traktowania kobiet i pogardzania nimi, przemocy i brutalizacji stosunków międzyludzkich, zakwestionowania pozytywnych norm moralnych i obyczajowych.

Tymczasem nie upowszechnia się wiedzy o skutkach, jakie niesie przemoc ukazywana w mediach i pornografia. Brak jest publikacji na ten temat, edukacji w szkołach oraz uczenia umiejętności wyboru treści pozytywnych. Stosowanie filtrów chroniących dzieci przed treściami szkodliwymi jest rzadkością, prawo zakazujące np. rozpowszechniana pornografii w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która sobie tego nie życzy, albo też zakazujące jej prezentowania osobom małoletnim, nie jest przestrzegane. W ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w ogóle nie wspomina się o przemocy w kulturze masowej, jako o jednej z przyczyn przemocy w rodzinie.

Dlatego gromkie zapewniania, że robimy wszystko dla wyeliminowania przemocy w relacjach pomiędzy ludźmi, rozmija się z rzeczywistością. Na skalę masową upowszechniana przemoc; instruktażowa, pozbawiona odniesień do małżeństwa i rodziny edukacja seksualna; pornografia, rozluźnienie obyczajów, atakowanie pozytywnych norm moralnych; powoduje rosnącą przemoc w relacjach pomiędzy ludźmi, niszczy ich więzi, rodzi samotność.

11 marca 2016
gosc.pl

Aborcyjna prowokacja feministek

„Aborcja w obronie życia” to hasło XVII Manify – marszu zorganizowanego przez organizacje feministyczne z okazji Dnia Kobiet, który 6 marca przeszedł ulicami stolicy. Organizatorki przekonywały, że to właśnie prawo do aborcji chroni życie i kobiet i dzieci.

Hasło Manify jest absurdalne i prowokacyjne. Aborcja to zabicie poczętego dziecka. Wprowadzenie w 1993 roku ustawy o planowaniu rodziny, stojącej na gruncie ochrony życia ludzkiego od jego poczęcia, spowodowało, że liczba aborcji radykalnie zmalała. Dokumentują to coroczne sprawozdania rządu z wykonania tej ustawy. Spadła też liczba poronień samoistnych, poprawie uległo zdrowie prokreacyjne Polek, zmniejszyła się też umieralność noworodków dzięki lepszej opiece medycznej. Towarzyszy temu wzrost wiedzy i świadomości społecznej, dotyczącej prenatalnej fazy życia człowieka. Większość społeczeństwa, zwłaszcza młodzi, jest obecnie przeciwna aborcji ze względu na tzw. trudną sytuację życiową.

Dlaczego zatem pojawia się tak prowokacyjne hasło? Czy nie jest to dążenie do sprowokowania szerokiej polemiki wokół problemu, który idealnie nadaje się do polaryzacji poglądów i konfliktowania postaw społecznych? Wydaje się, że taka sytuacja jest oczekiwana przez środowiska, które nie akceptują wyborczej zmiany i poszukują paliwa dla swoich działań.

Abp Marek Jędraszewski pytany o tą kwestię zauważył:

ten rząd istnieje bardzo krótko. Od samego początku jest wystawiony na wielką presję wewnętrzną i zewnętrzną. Trudno, żeby przy tych wszystkich napięciach dodawać jeszcze kolejne. Z tego, co wiem, program „in vitro” jest wygaszany. Minister Konstanty Radziwiłł zapowiedział zaprzestanie finansowania go z budżetu państwa. Realny proces odchodzenia od niego już się rozpoczął. Pozostaje tylko kwestia, w jaki sposób porządkować liczne kwestie moralne – czy spokojnie i racjonalnie czy też pozwolić na wytworzenie kolejnej osi sporu społecznego. Kościół zawsze jasno formułuje zasady moralne, zgodnie z którymi należy postępować, ale nie będzie dyktować, w jaki sposób sejm i rząd mają je realizować. To jest rola świeckich polityków, którzy otrzymali mandat społeczny i ponoszą odpowiedzialność za sposób realizacji swojego programu oraz tych wartości, które deklarowali podczas kampanii wyborczej. (Tygodnik Idziemy 24.01.2016 r.)

Ze względu na wagę wartości wymagającej szczególnej ochrony jaką jest ludzkie życie, nie należy dopuszczać, aby została ona wystawiona na ostrą kampanię w rozgrywce politycznej przeciwko obecnie wybranej władzy. Nie oznacza to w żadnym razie bierności w tak podstawowej sprawie jak poszanowanie i obrona ludzkiego życia. Przeciwnie trzeba poświęcić jeszcze więcej uwagi i pracy na rzecz rozwiązania autentycznych kwestii, takich jak wsparcie materialne, psychologiczne i medyczne dla kobiet w ciąży problemowej, poprawienie jakości realizacji przedmiotu przygotowanie do życia w rodzinie, przeciwdziałanie przemocy i pornografii w mediach, wzmacnianie sieci organizacji pomocowych dla kobiet czy rodzin w trudnych sytuacjach itd.

Potrzebne są działania roztropne i możliwe obecnie do zrealizowania, które realnie wzmocnią sytuację dziecka w prenatalnej fazie życia oraz jego matki także w sferze prawnej, nie zaś konfliktowanie społeczeństwa np. poprzez postulowanie wprowadzania karalności kobiet za aborcję.

4 kwietnia 2016
wpolityce.pl

Niefortunna propozycja karania kobiet za aborcję zraża do obrony życia poczętego

W Polsce przeszliśmy niełatwą drogę od przyzwolenia na swobodną aborcję do uznania jej za zło. Badania opinii publicznej wskazują, że większość Polaków jest obecnie przeciwna aborcji ze względu na tzw. trudną sytuację życiową kobiety. Zbudowaliśmy na przestrzeni lat lepszą kulturę chronienia ludzkiego życia.

Jeśli dyskusja wokół tak delikatnego problemu, jakim jest ochrona ludzkiego życia od poczęcia, ma zwiększyć poparcie dla tej ochrony, potrzebna jest spokojna i merytoryczna argumentacja, takt i rozwaga. Przesadne liczenie na prawo, które jest zawarte w projekcie obywatelskim Fundacji PRO, a dotyczy propozycji karalności kobiet za aborcję, może przynieść owoce odmienne od oczekiwanych. Wśród obrońców życia, którzy od wielu lat w sposób praktyczny zajmują się działalnością pro-life i mają duże doświadczenie, trudno jest spotkać osoby, które taki pomysł akceptują.

Postulat ten niepotrzebnie koncentruje uwagę, zaś na odległy plan schodzi temat polepszenia opieki socjalnej, prawnej i medycznej nad kobietami w ciąży, który jest bardzo ważny i oczekiwany i również znajduje się w projekcie obywatelskim. Trzeba ponadto pamiętać, że prawo jest tylko jedynym z elementów budowy kultury chroniącej życie. Żeby ją poszerzać trzeba rozumieć przyczyny braku szacunku do życia i starać się je eliminować z życia społecznego. W tej dziedzinie ważna jest odpowiednia pomoc i wsparcie dla kobiet w ciąży i ich rodzin (socjalna, psychologiczna czy prawna), wzmocnienie sieci instytucji i organizacji gotowych taką pomoc nieść, autentyczna polityka prorodzinna, realizowanie na jak najwyższym poziomie przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, promocja macierzyństwa i ojcostwa, czy przeciwdziałanie demoralizacji i wiele innych.

Propozycja karalności kobiet polaryzuje społeczeństwo i rodzi konflikty. Zraża, zamiast zachęcać do obrony życia dziecka poczętego. Budzi nieufność do ludzi reprezentujących ruchy pro-life. Bagatelizuje fakt, że kobieta jest zawsze drugą ofiarą aborcji. Postulat ten spowodował odłączenie się od inicjatywy obywatelskiej dziesiątek organizacji prorodzinnych, które sformułowały osobny apel do parlamentarzystów.

 

7 marca 2017
wpolityce.pl

Kobiety krzywdzą kobiety!

8 marca ma zmienić swój charakter. Nie ma już być tradycyjnym i uznanym świętem kobiet, gdy wyrażany jest im szacunek i miłość. Różne organizacje feministyczne i lewicowe chcą go wykorzystać do promocji swoich radykalnych postulatów. Nowy pomysł to Międzynarodowy Strajk Kobiet, który w tym roku ma się wydarzyć także w Polsce.

Ze strony lewicowego Stowarzyszenia Kongres Kobiet możemy dowiedzieć się dokładniej, w jakim celu ten „strajk” ma się odbyć. Jako najważniejsze cele opublikowanego Manifestu wymienia się: brak prawa do legalnej aborcji, wprowadzenie recept na zakup tabletki „dzień po”, bagatelizowanie przez państwo przemocy wobec kobiet, brak opieki nad ofiarami gwałtów, nierówność wynagradzania za tę samą pracę. Znajduje się tam też deklaracja, że kobiety, które chcą być odpowiedzialne za swoje życie i zdrowie, nie życzą sobie, aby decyzje w dotyczących ich sprawach były podejmowane w Kościele. A na koniec, że oczekują szacunku.

Część tych postulatów to oczywiste truizmy, jak ten o szacunku, do którego mają przecież prawo zarówno kobiety, jak mężczyźni, a także dzieci różnej płci od poczęcia, poprzez różne etapy życia, aż do starości. Autorki Manifestu nie wskazują, kto pozbawia je szacunku, ani w jaki sposób mają zamiar doprowadzić do jego zwiększenia. Zupełnie niezrozumiałe są ich postulaty, aby nie decydowano o sprawach kobiet w Kościele. Przynależność do Kościoła, uczestnictwo we wspólnocie wierzących i kierowanie się jego nauką, są sprawą wyboru i nikt przecież tutaj niczego nie narzuca.

Część postulatów feministycznych jest wręcz groźna dla kobiet. Postulowana swoboda aborcji dotyczy nie tylko dziecka poczętego, które w 50% wypadków jest dziewczynką, ale także kobiety-matki. Z powodu poważnych skutków fizycznych, i psychicznych, kobieta zawsze staje się drugą ofiarą. Legalna aborcja niesie ze sobą wiele cierpień: min. więcej zgonów kobiet, poronień samoistnych i porzucanych dzieci. Wielki zdumienie budzi oczekiwanie, aby tzw. tabletka „dzień po”, mająca poważne następstwa zdrowotne, była dostępna, jak landrynki w sklepie, również dla niepełnoletnich dziewcząt.

Szkoda, że autorki Manifestu nie dostrzegły, że właśnie w Polsce różnice pomiędzy płacami kobiet i mężczyzn są jednymi z najmniejszych w Unii Europejskiej i nie podejmują wzmacniania tego pozytywnego trendu przez racjonalną dyskusję. Nie sposób zrozumieć, dlaczego negują ogromny wysiłek dużej liczby osób wielu profesji, które zajmują się przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet. Mamy w tej kwestii bardzo stanowcze prawo oraz zorganizowaną pomoc ofiarom gwałtów. W zespołach interdyscyplinarnych ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie działa kilkanaście tysięcy osób. Z badań Agencji Praw Podstawowych UE wynika, że poziom przemocy wobec kobiet w Polsce jest jednym z najniższych. Z pewnością można w tej dziedzinie zrobić jeszcze więcej, ale nie oznacza to, że jesteśmy na początku drogi. Problem jest rozpoznany, doceniany, a przemoc zwalczana.

W ubiegłym roku wprowadzono szereg rozwiązań społecznych, których beneficjentami są również kobiety. Są to: Program 500+ i Mieszkanie+, podwyższenie najniższych rent i emerytur, możliwość wyboru przez rodziców, w jakim wieku ich dzieci rozpoczną szkolną edukację, podwyższenie godzinowej stawki za pracę i wiele innych. Zgodnie z powszechnymi postulatami wiek emerytalny kobiet obniżono do lat 60, gdy mężczyzn, którzy żyją znacznie krócej, do 65 lat.

Budowanie narracji, że kobiety w Polsce znajdują się w szczególnie dramatycznej sytuacji, jest zabiegiem socjotechnicznym, który ma prowokować do protestów i buntu, ale z rzeczywistością i poprawą sytuacji kobiet nie ma nic wspólnego. Chodzi tu o popchnięcie wielu młodych kobiet w kierunku akceptacji skrajnie feministycznych postaw. Szkoda, że w ten sposób krzywdzi się je, wmawiając na przykład, że aborcja i środki poronne to wyzwolenie, a tradycyjne normy moralne i obyczajowe to dokuczliwe obciążenie.

 

8 marca 2017, Dzień Kobiet
wpolityce.pl

 

8 marca męskim okiem

Znam panów, którzy stojąc rano 8 marca po kwiaty, czują się niepewni i odrobinę zażenowani widokiem tylu facetów w jednym miejscu. Czy lubimy dzień 8-go marca?

Nie da się ukryć, że wielu mężczyzn nieco wstydzi się prostych odruchów romantyzmu. Przyjmuje je jako przejaw słabości i niemęskiego charakteru. Łatwo przychodzi nam przywyknąć do przekonania, że wystarczy ostro pracować i co roku zabierać rodzinę na dobre wakacje, by skutecznie wyrazić naszą miłość. O obsypywaniu kwiatami wielu z nas zapomina wkrótce po ślubie. Dobrze zatem, że istnieją tradycje, które nas do tego mobilizują.

Cieszę się przede wszystkim z tego, że dzień ów przypomina, iż my – istoty ludzkie – istniejemy, jako dwie płcie. Człowiek jest pojęciem raczej abstrakcyjnym, natomiast kobieta lub mężczyzna – znacznie bardziej konkretnym. Cieszę się, że obie płcie akceptują swoją własną tożsamość i różnice, które są między nimi. Dzięki płciom świat jest dużo ciekawszy, posiada smak i barwę – po prostu chce się na nim żyć!

Początki Międzynarodowego Dnia Kobiet sięgają 1909 roku i wywodzą się z tradycji ruchów robotniczych w USA i w Europie. Fakt lewicowych korzeni i intensywne lansowanie święta w PRL-u, przyczyniło się do tego, że do dziś niektórzy z nas odczuwają dyskomfort, wręczając w tym dniu kwiatki najbliższym kobietom. A niektóre panie bardzo wyraźnie zaznaczają, że nie zamierzają obchodzić tego „komunistycznego święta”. Inne zachowują lub udają obojętność, oczekując na inicjatywę mężczyzny. Czasem, dopiero, gdy się zaryzykuje – można dowiedzieć się, co kobieta myśli o 8 marca.

Dzień ten kwestionowany jest przez niektóre kobiety z pozycji feministycznych. Widzą w nim akt upokorzenia i przykrycia wstydliwego faktu, że – ich zdaniem – kobiety są nierówno traktowane. Szkoda, że ten pogodny w swojej treści dzień, jest od lat bez pardonu wykorzystywany dla uprawiania polityki opartej o budowanie sztucznych podziałów i konfliktów – w tym wypadku między płciami. Feministki co roku głośno wypowiadają swoje „mantry”. „Tylko dzięki sile tradycji polska kobieta to zadowolony niewolnik” – powiada Magdalena Środa. „Płodzenie dzieci w dzisiejszych czasach to arogancja” – przekonuje Maria Peszek. „Należy protestować przeciw rządom PiS, prowadzącym do uformowania pokolenia gotowego powrócić do ról w patriarchacie” – zachęca Kazimiera Szczuka, przestrzegając przed rodzinami wielodzietnymi co rzekomo spowoduje wyeliminowanie kobiet z rynku pracy.

Drogie Panie! Nie zamykając oczu na problemy polskich kobiet, szanując Wasze wielorakie zaangażowanie i trud, proszę przyjmijcie wyrazy najszczerszego ciepła, pamięci i przyjaźni. Niech bycie kobietą będzie Wam miłe i jako niedoskonały mężczyzna proszę: dajmy sobie razem szansę, by ten świat uczynić lepszym. Nie walcząc ze sobą, ale szanując się nawzajem.

Szczęśliwego Dnia Kobiet!

 

26 maja 2017
niedziela.pl

Szacunek i miłość dla polskich mam

Matka i macierzyństwo w polskiej tradycji od lat cieszą się niezmiennym szacunkiem. Chroni je konstytucja, docenia kultura, wspiera prawo pracy. Jednak mamy najbardziej cenią sobie pamięć swoich dzieci, dlatego 26 maja w Polsce to jeden z najbardziej wzruszających dni w roku. Do serdeczności dla naszych Mam przyłączam się i ja.

W przedszkolach i podstawówkach uroczyste akademie, dzieciaki z wypiekami na twarzy rysują laurki. Niejedna pociecha wpadnie na pomysł, by posprzątać ładnie pokój i być wyjątkowo miłą – wszystko dla Mamy bo przecież to jej dzień! Mamę cenimy nie tylko w najmłodszych latach. Badania CBOS z 2013r. pokazują, że aż 92% dorosłych Polaków pamięta silną więź z matką, a połowa z nich określa ją jako bardzo mocną. Pod tym względem mama jest wciąż bezkonkurencyjna, choć ojciec coraz bardziej „depcze jej po piętach”.

Każde dziecko bez względu na wiek i płeć chciałoby, by jego mama była szczęśliwa. Co czyni ją taką? Nie będzie żadną niespodzianką jeśli przypomnę, że zdecydowana większość Polek łączy swoje samospełnienie z życiem rodzinnym. 59% ankietowanych kobiet w 2013 roku żyło w związku małżeńskim, jedną piątą (19%) stanowiły panny, 15% – wdowy, zaś 7% kobiety rozwiedzione lub w separacji. Matki potrzebują poczucia bezpieczeństwa płynącego z budowania na trwałych podstawach i to sprawia im największą radość. I takich właśnie trwałych związków polskim Mamom z serca należy życzyć.

Czy mamom do szczęścia niezbędna jest praca zarobkowa? Faktem jest, że większość kobiet pragnie spełnienia zawodowego, lecz nie za wszelką cenę. Polki zapytane czy ich zdaniem bardziej w społeczeństwie cenione są matki poświęcające się życiu domowemu, czy też te, które pracują – w 51% uważają, że bardziej szanowane są kobiety pracujące. Jednak aż 38% sądzi, że nie ma różnicy. Wiele z nich wcale nie czuje się pokrzywdzonymi pozostając w domu i poświęcając się wychowaniu dzieci. Warto zatem im życzyć, by mogły po prostu wybierać.

Polskie mamy cieszą się również, kiedy w ich związkach więcej jest współpracy. Zadowolone są, gdy podejmując pracę zarabiają według tych samych stawek co mężczyźni i w miarę równo dzielą się obowiązkami domowymi ze swoimi mężami. W nas mężczyznach nie potrzebują pokornych pantoflarzy lecz solidnych partnerów.

Nie zawsze to wychodzi, dlatego w wielu polskich rodzinach sporo jest dla mam powodów do troski. Ciężar spraw domowych nadal spoczywa głównie na ich barkach. Godzenie prowadzenia domu z pracą zawodową to z pewnością niełatwe doświadczenie. Dlatego niejednokrotnie żalą się, że pracują „na dwóch etatach”. Pewnie spowodowane jest to m. in. tym, że mężczyźni poświęcają więcej czasu na prace zarobkowe. Większość kobiet ma poczucie, że za mało czasu dedykują rodzinie. Oby tych trosk było jak najmniej.

Statystyki nie mówią o Was wszystkiego. Nie pokazują zawartości Waszego serca w którym tkwi olbrzymi potencjał troski o wspólnotę rodzinną. Jesteście skłonne do wielu poświęceń i wyrzeczeń osobistych, byle w Waszym domu panowała ofiarna miłość. W tym dniu przyjmijcie moje podziękowanie za dar Waszego kobiecego oddania. Oby Wasza praca nie poszła na marne a dzieci i najbliżsi potrafili Was docenić nie tylko 26 maja lecz każdego dnia w roku.

13 marca 2012
wpolityce.pl

Stereotypy o nierównym traktowaniu kobiet i mężczyzn

 

Nierówne traktowanie kobiet w stosunku do mężczyzn jest w świadomości społecznej taką oczywistością, że niezwykle rzadko podejmuje się na ten temat dyskusję. Zgodnie z tym schematem kobiety zarabiają mniej, choć są lepiej wykształcone, jest ich mniej na kierowniczych stanowiskach, pracują na dwóch etatach (praca zawodowa oraz w domu). To wobec nich stosowana jest przemoc w rodzinie i w nie najbardziej uderza brak polityki prorodzinnej. Niektóre z tych tez, jak ta o lepszym wykształceniu kobiet, są zgodne z faktami, ale wiele z nich budzi wątpliwości. Są też obszary dyskryminacji mężczyzn, o których się nie mówi.

Kobieta to osoba pracująca na dwóch etatach: zawodowym i domowym.

Zapewne ma to miejsce bardzo często i połączenie tych ról nie jest łatwe. Sugerowanie jednak, że mężczyźni zupełnie nie angażują się z zajęcia domowe i wychowanie dzieci, to po prostu nieprawda. Pewnie zakres męskiej aktywności w domu jest mniejszy niż kobiet, ale znaczny procent mężczyzn, przejętych partnerskim modelem związku, angażuje się w prace domowe i wychowanie swoich dzieci. Częściej niż kiedyś widzimy ojców z dziećmi na podwórkach, przy narodzinach swojego dziecka, popychających wózek czy robiących zakupy – nie bagatelizujmy tego. Jednym z powodów, dla którego zaangażowanie mężczyzn w zadania domowe jest mniejsze niż kobiet jest to, że pracują oni zawodowo dłużej niż kobiety. Kobiety częściej pracują w niepełnym wymiarze czasu pracy.  Nadto jak podaje GUS np. w IV kwartale 2010 roku przeciętny tygodniowy czas pracy kobiet wynosił 36,7 godzin gdy mężczyzn 41,5.

Czy niższe płace kobiet to dyskryminacja?

Mężczyźni zarabiają więcej, ale globalne porównywanie ich dochodów z dochodami kobiet do niczego nie prowadzi. Z dyskryminacją mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby za taka samą pracę mężczyźni otrzymywali wyższą płacę. Zapewne takie sytuacje mają miejsce w niektórych obszarach i trzeba temu przeciwdziałać, ale np. w administracji państwowej, szkolnictwie czy sądownictwie, płace są uzależnione od stażu pracy i jasno określonych warunków, takich samych dla obu płci. Trzeba pamiętać, że mężczyźni pracują w zawodach szczególnie ciężkich i niebezpiecznych, np. związanych z przemysłem wydobywczym, transportem, budownictwem, w których z tego właśnie powodu płace są wyższe niż w innych. Wiąże się z nimi duża wypadkowość, która dotyka znacznie częściej mężczyzn niż kobiety. Konsekwencją wykonywania takich zawodów są choroby zawodowe i ogólne osłabienie zdrowia. Z danych GUS wynika, że w Polsce ma miejsce nadumieralność mężczyzn, a skala tego zjawiska jest u nas znacznie wyższa niż w wielu innych krajach. Zjawisko to jest obserwowane we wszystkich grupach wiekowych. Na przykład  w 2010 r., wieku pełnej aktywności zawodowej tj. 45 lat, nie dożyło 5,8 % mężczyzn i 2,2% kobiet, natomiast wieku 75 lat –  50,5 % mężczyzn i 25% kobiet. Współczynnik zgonów np. z powodu chorób krążenia wśród mężczyzn w wieku poniżej 45 lat jest trzykrotnie wyższy niż wśród kobiet w tym wieku.

Konsultacje w sprawie wieku emerytalnego.

Dyskusja nad wiekiem emerytalnym kobiet i mężczyzn ujawnia szczególne podejście do kobiet. Jakoś niespecjalnie podkreśla się kwestię podwyższania wieku emerytalnego mężczyzn w kontekście ich krótszego od kobiet o 8 lat życia i nadumieralności. Od razu wyjaśniam, że nie optuję za wiekiem emerytalnym na poziomie 67 lat – jest on za wysoki dla kobiet i mężczyzn, wskazuję jedynie na dyskusję, w której nierówno traktuje się obie płcie. Dzisiaj kobiety bardzo często przechodzą na emeryturę (w wieku 60 lat), a następnie kontynuują pracę zawodową. Uzyskują dzięki temu dochody z dwóch źródeł. Mężczyźni są takiej możliwości pozbawieni chyba, że po osiągnięciu 65 lat. Warto pamiętać, że w Polsce mężczyźni pracują dłużej, zarabiają więcej i dlatego to oni wypracowują w większym stopniu środki na ochronę zdrowia oraz fundusz ubezpieczeń społecznych.

Nie należy absolutyzować zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn. Niektóre zróżnicowania należy uszanować i rozwijać. Dotyczą one np. rozwiązań chroniących kobiety w ciąży czy wychowujące dzieci. Tak naprawdę zarówno Polki jak Polacy pracują ciężko zawodowo. Nie warto ich antagonizować a także marginalizować roli mężczyzn poprzez uleganie feministycznym stereotypom (jak to im się rzekomo znakomicie powodzi kosztem kobiet). Nie wolno nie dostrzegać stanu ich zdrowia, problemu nadumieralności, krótszego życia, częstszego ulegania wypadkom oraz negować zaangażowania w życie rodzinne.