W trosce o szczęśliwe dzieciństwo

10 maja 2009
niedziela.pl

Coraz więcej dzieci wychowuje się poza naturalną rodziną

W Polsce wzrasta liczba dzieci umieszczanych w różnych formach opieki poza rodziną naturalną. W 2007 r. dotyczyło to prawie 97 tys. dzieci – co oznacza wzrost o 8 677 dzieci na przestrzeni lat 2004-2007!

W 2001 r. wskaźnik dzieci umieszczanych poza rodziną naturalną wynosił 8,0, a w 2005 r. – już 10,5, co sytuuje Polskę wśród krajów o wysokim stopniu instytucjonalizacji opieki nad dziećmi! Niepokojące jest to, że w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, a jednocześnie coraz więcej przebywa w różnych formach opieki poza rodziną biologiczną.

Wymieniona liczba 97 tys. dzieci umieszczonych w różnych formach opieki nie obejmuje wszystkich dzieci, które miały kontakt z opieką zastępczą w ciągu roku, ta bowiem jest dużo wyższa. Jest tak, ponieważ część dzieci przebywa w nich krótko. Nieustannie też brakuje miejsc niezbędnych do umieszczenia wszystkich dzieci, których dotyczy stosowne orzeczenie sądu rodzinnego, szczególnie w placówkach socjalizacyjnych. Część młodzieży mającej poważne problemy w swoich rodzinach wybiera pobyt w internatach. To wskazuje, że mamy duży problem dotyczący opieki nad dziećmi poza ich naturalną rodziną, oraz na osłabienie polskiej rodziny (związane m.in. z coraz częstszymi rozpadami małżeństw czy masowymi wyjazdami rodziców do pracy poza granice kraju).

Niewątpliwie naturalnym środowiskiem wychowania dziecka jest jego rodzina biologiczna, zaś opieka zastępcza nad nim powinna mieć miejsce tylko w wyjątkowych sytuacjach. Takim wyjątkiem, występującym obecnie w Polsce bardzo rzadko, jest sieroctwo naturalne. Opieka zastępcza może pojawić się też jako skutek głębokiego zaniedbywania dziecka, poważnie zagrażającego jego dobru.

Obecny rok jest ogłoszony przez Sejm Rokiem Rodzicielstwa Zastępczego. Problemowi temu poświęca się wiele uwagi, prowadząc kampanie pozyskiwania nowych rodzin zastępczych. Kierunek jest oczywiście prawidłowy, bo jeśli dziecko nie znajduje właściwej opieki w domu rodzinnym, to na ogół lepiej, by przebywało w rodzinie zastępczej niż w placówce opiekuńczej (choć te dla dzieci starszych przebywających w nich krótko mogą spełnić swoją rolę). Staraniom o zwiększenie liczby rodzin zastępczych i lepsze warunki w placówkach opiekuńczych nie towarzyszą jednak wystarczające zabiegi, by skutecznie zapobiegać konieczności umieszczania dzieci poza rodziną. Obawiam się, że sytuację pogorszy zmieniana obecnie ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, wzmacniająca możliwość odbierania dziecka przez pracownika socjalnego w szczególnych sytuacjach.

Istnieje nadmierna łatwość umieszczania dziecka poza rodziną z przyczyn, które powinny być usunięte w wyniku pracy socjalnej i właściwego wsparcia ze strony różnych podmiotów działających w środowisku lokalnym. Dotyczy to takich przyczyn, jak np.: ubóstwo i niewydolność wychowawcza rodzin, brak realizacji obowiązku szkolnego, trudne warunki mieszkaniowe, przemoc, uzależnienie od alkoholu czy środków odurzających (często problemy te występują łącznie). Niewystarczające jest skupienie się na rodzinie i takim jej wsparciu, aby lepiej spełniała swoje funkcje. Brakuje także wystarczających instrumentów zachęcających gminy do działań na rzecz zminimalizowania liczby dzieci umieszczanych poza rodziną. Niedostateczny jest rozwój instytucji wsparcia dziennego (świetlic, ognisk wychowawczych), w których specjaliści pomagają dzieciom i współpracują z ich rodzicami.

Jeśli zabranie dziecka z rodziny biologicznej ma być ostatecznością ograniczoną do sytuacji, gdy dobro dziecka jest poważnie zagrożone, to szczególnego znaczenia nabierają profilaktyka i praca socjalna z rodziną. Opieka i pomoc powinny być organizowane w środowisku bliskim dziecku, np. w przedszkolu, szkole czy w rodzinie, aby umożliwić mu wzrastanie w naturalnych warunkach rodzinnych, kulturowych i społecznych. Pomoc powinna uprzedzać powstawanie szkodliwych następstw dla właściwego rozwoju dzieci i młodzieży.

W Roku Rodzicielstwa Zastępczego trzeba zwracać uwagę nie tylko na pozyskiwanie i przygotowanie rodzin zastępczych oraz lepsze standardy w placówkach opiekuńczych, ale należy także podjąć działania sprzyjające zmniejszaniu liczby dzieci w nich przebywających.

1 czerwca 2012
wpolityce.pl

Poprawmy sytuację ubogich dzieci i zapewnijmy godne warunki wychowania

Oświadczenie Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia z okazji Dnia Dziecka

Obchodzony 1 czerwca Dzień Dziecka skłania nas do zastanowienia, jak poprawić sytuację polskich dzieci w kwestiach takich jak ubóstwo oraz prawo do wychowywania przez oboje rodziców.

Stopień ubóstwa polskich dzieci jest najwyższy w Unii Europejskiej.  Organy Unii Europejskiej kilka razy zwracały uwagę na ten problem polskim władzom. Z danych GUS wynika, że w warunkach skrajnego ubóstwa w 2010 roku żyło 4,2 % małżeństw z 2 dzieci i aż 24% z 4 i więcej dzieci na utrzymaniu. Ubóstwo dzieci wymaga m.in. odpowiednich modyfikacji systemu świadczeń rodzinnych. Podwyższaniu powinien ulec próg uprawniający do świadczeń rodzinnych (504 zł), który od 8 lat nie był podwyższany oraz zasiłki rodzinne i dodatki do nich, szczególnie dodatek  na trzecie i kolejne dziecko.

Rząd zamierza podwyższyć od 1 października br. zarówno próg uprawniający do świadczeń z 504 do 539 zł (podwyższenie o 35 złotych) oraz zasiłki rodzinne, np. na dziecko do 5 lat z 68 do 77 złotych (podwyższenie o 9 złotych). Uważamy te propozycje za wysoce niewystarczające i nieadekwatne do sytuacji polskich dzieci żyjących w ubogich rodzinach. Dotyczy to zarówno progu dochodowego, jak i zasiłku rodzinnego. Z powodu niepodwyższania progu do świadczeń rodzinnych z tego systemu wsparcia zostało wykluczonych w ostatnich latach około 2,5 miliona dzieci, którym powinny być przywrócone uprawnienia do świadczeń rodzinnych. Apelujemy także o podwyższenie dodatku z tytułu wielodzietności (na 3 i kolejne dzieci), ponieważ rodziny wielodzietne są w Polsce w najtrudniejszej sytuacji.

Drugi problem dotyczy upowszechniania się modelu samotnego wychowania dzieci, choć ich podstawowym prawem jest wychowanie przez oboje rodziców. Coraz częstsze rozpady związków małżeńskich oraz związków nieformalnych powodują, że dzieci wychowywane są w rodzinach niepełnych. W ostatnich latach ok. 65 tysięcy dzieci rocznie tylko w wyniku rozwodów ich rodziców pozostaje w niepełnych rodzinach. Konsekwencje tego stanu rzeczy dla małoletnich dzieci są wyjątkowo negatywne.

Mając zatem na uwadze trwałość środowiska rodzinnego, za niezbędne uważamy upowszechnianie wiedzy o skutkach rozwodów i separacji (np. w Norwegii kurs na ten temat kierowany do małżonków posiadających dzieci, jest popularną metodą przeciwdziałania rozwodom). Należy rozwijać profesjonalne formy poradnictwa rodzinnego i małżeńskiego. Optujemy również za wprowadzeniem obligatoryjnej mediacji w sprawach o rozwód, dla małżonków mających małoletnie dzieci, która powinna być warunkiem złożenia pozwu o rozwód. W polityce społecznej należy porzucić nierówne traktowanie małżonków wspólnie wychowujących dzieci z samotnie wychowującymi dzieci (dotyczące np. rozliczania podatków z dziećmi, do których uprawnienia mają tylko samotnie je wychowujący, preferencji kredytu Rodzina na Swoim, czy przyjęcia dziecka do przedszkola).

Uważamy, że Dzień Dziecka powinien niezależnie od  jednorazowych akcji i imprez organizowanych w tym dniu dla dzieci, być też okazją do podjęcia działań długofalowych, poprawiających sytuację polskich dzieci.

W imieniu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia
 (-) Paweł Wosicki – prezes
 (-) Antoni Szymański – wiceprezes

7 lipca 2012
wpolityce.pl

Inwigilacja rodzin – czy aby na pewno w interesie dziecka?

Ministerstwo pracy podjęło prace nad tworzeniem bazy danych, do której mają trafić informacje o dzieciach podejrzanych o to, że są ofiarami przemocy. Odgrzewa się w ten sposób pomysł poseł Joanny Kluzik- Rostkowskiej, według której miałyby tam trafiać szczegółowe informacje o dzieciach ze szkoły, przedszkola, lekarzy rodzinnych, opieki społecznej, kuratora czy policji.

Powodem powstania takiej bazy danych i ich weryfikacji przez sądy rodzinne są zdaniem pomysłodawców przypadki przemocy wobec dzieci. Powstaje jednak pytanie: czy po przyjęciu w ostatnich 2 latach obszernych ustaw dotyczących tego obszaru: ustawy o przemocy w rodzinie oraz ustawy o rodzicielstwie zastępczym i wspieraniu rodziny, konieczne są kolejne rozwiązania.

Rozwiązania ustawy o przemocy w rodzinie są już nadmierne. Na ich mocy można np.: zakładać tzw. Niebieskie Karty (zapoczątkowują one procedurę przeciwdziałania przemocy) nawet wówczas, gdy członek rodziny jest np. „krytykowany”, w tym za zachowania seksualne czy „zawstydzany”. Utrudnia  się w ten sposób wychowanie dzieci, dla których wychowania naturalne jest wspieranie i chwalenie, ale także karcenie czy krytykowanie. Zgodnie z tą ustawą, w każdej gminie powstały zespoły interdyscyplinarne, w większych dodatkowo zespoły robocze. Zaangażowano w ich prace tysiące ludzi w całej Polsce, a obowiązek wypełniania Niebieskich Kart objął m.in. nauczycieli i pracowników służby zdrowia – ponad milion osób.

Zamiast doskonalić obecne metody pracy, urzędnicy poszukują nowych obszarów dla skodyfikowania życia społecznego, bez refleksji czy obecne nie są wystarczające. Powołują się też na wyjątkowe i drastyczne przypadki, które powinny być przedmiotem analizy, ale antidotum nie jest budowanie na takich skrajnych przypadkach od razu rozwiązań prawnych. Zresztą sprawa zamordowanego Szymona z Będzina, która jest impulsem w tej kwestii pokazuje, że taka baza danych może być kompletnie nieskuteczna, – dziecko, bowiem i jego rodzina było w kręgu zainteresowania pomocy społecznej.

Radosna twórczość kwitnie w czasie, gdy ogranicza się środki na ryczałty dla kuratorów społecznych współpracujących z sądami rodzinnymi, a jest to utrwalona i sprawdzona forma pracy z rodzinami problemowymi. Brakuje też środków na powoływanie asystentów rodzinnych, nie mówiąc o niklej pomocy bezpośredniej rodzinom znajdującym się w trudnych sytuacjach. Nie przeszkadza to konstruować systemu, który będzie kosztowny i niepotrzebny w kontekście obecnych uregulowań.

Nie można pod słusznym i społecznie akceptowanym hasłem przeciwdziałania przemocy, budować struktur i rozwiązań zbędnych i naruszających autonomię rodziny.

5 września 2013
wpolityce.pl

Rozszerzenie karalności pornografii z udziałem małoletnich to dobry kierunek

Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało do konsultacji międzyresortowych i społecznych projekt ustawy rozszerzający odpowiedzialność karną za przestępstwa wymierzone w wolność seksualną, obyczajność oraz prawidłowy rozwój psychoseksualny małoletnich.

Rozszerza on karalność utrwalania, sprowadzania, przechowywania lub posiadania treści pornograficznych z udziałem dzieci do 18 lat (obecnie dotyczy dzieci do 15 lat). Projekt przewiduje też zmiany mające na celu ograniczenie zjawiska prostytucji dziecięcej poprzez zakaz kontaktów seksualnych z małoletnimi poniżej 18 lat, jeżeli wiążą się one z przekazaniem lub obietnicą korzyści majątkowej. W takiej sytuacji dorosły oferujący takie korzyści nie będzie się mógł usprawiedliwiać się tym, że jedynie przyjął propozycję dziecka do kontaktów seksualnych. Projektowane przepisy zakładają też karanie uczestników tzw. przedstawień pornograficznych z udziałem małoletnich, a także wydłużenie okresu przedawnienia karalności przestępstw o charakterze seksualnym do 10 lat od ukończenia 18 lat przez małoletniego.

Projekt jest uzasadnioną reakcją na zjawisko wykorzystywania dzieci w celach seksualnych. Projektowane regulacje wymierzone są przede wszystkim w producentów i odbiorców pornografii dziecięcej oraz osoby korzystające z prostytucji dziecięcej. Jeśli byłyby skrupulatnie przestrzegane to z pewnością wpłynęłyby na zmniejszenie wykorzystywania dzieci do pornografii i prostytucji. Obecne realizowanie prawa w tym zakresie nie daje powodu do satysfakcji. Zakazuje ono, co prawda prezentowania pornografii w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która sobie tego nie życzy, ale nie jest to respektowane.

Pornografia jest wykorzystywana w reklamie, niektórych mediach, czy choćby w wystawianych w kioskach pismach pornograficznych, na które natykamy się niezależnie od naszej woli (w wielu krajach są one foliowane by taka sytuacja nie miała miejsca). Niezwykle często łamany jest też przepis zakazujący prezentowania małoletnim do lat 15 treści pornograficznych. Kto to czyni naraża się na karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Mimo to, dzieci atakowane są pornografią w Internecie czy różnych publikacjach, bez żadnych konsekwencji.

Konieczne jest zatem nie tylko wprowadzenie pozytywnego prawa, ale też jego egzekwowanie by mogło realnie chronić dzieci, ale i dorosłych przed pornografią.

1 lutego 2014
wpolityce.pl

Chcą narzucić swoją wizję życia i świata całemu społeczeństwu

 Apel Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia

  1. 4 lutego 2014 r. Parlament Europejski będzie głosował nad przyjęciem tzw. Raportu Lunacek, postulującym przyznanie szerokich przywilejów osobom homoseksualnym, biseksualnym, transseksualnym i interseksualnym w kwestii zawierania związków zrównanych z małżeństwem, adopcji dzieci, wykonywania zawodów pedagogicznych itd. W razie przyjęcia tego dokumentu, organy państw byłyby zobowiązane do daleko idących działań celem wprowadzania wspomnianych przywilejów.

Jesteśmy zdecydowanie przeciwni przyjęciu tego Raportu i zwracamy się do przedstawicieli Polski w Parlamencie Europejskim o jego odrzucenie

  1. Popieramy manifestację w obronie dzieci i przeciw przyjęciu Raportu Lunacek w dniu 2 lutego 2014 r. g. 12.00, na Placu Zamkowym w Warszawie. Zachęcamy do uczestnictwa w niej rodziny i wszystkich, którym dobro dzieci jest bliskie. Solidaryzujemy się z manifestantami w innych krajach, którzy w tym samym dniu będą domagać się poszanowania praw dzieci i odrzucenia Raportu Lunacek (m.in. w Madrycie, Paryżu, Brukseli i Rzymie).

III. Wyrażamy najwyższe zaniepokojenie podejmowaniem kolejny raz przez Parlament Europejski spraw, które nie leżą w jego kompetencji, konfliktują społeczeństwa, uderzają w rodziny i małżeństwa,  projektują szczególne uprawnienia dla wąskich grup ludzi, które przez system prawny chcą narzucić swą wizję życia i świata całemu społeczeństwu.

W imieniu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia:

dr Paweł Wosicki – prezes                     Antoni Szymański – wiceprezes

Antoni Zięba – wiceprezes                     Anna   Dyndul – sekretarz

11 czerwca 2014
wpolityce.pl

Niedocenianie rodzin zastępczych szkodzi dzieciom

W związku z planami nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej, Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak wystąpił do Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie kwalifikowania kandydatów na rodziny zastępcze, weryfikacji ich kwalifikacji co dwa lata, wydłużenia obowiązkowych szkoleń, wnikliwszej kontroli ich pracy.

Optuje również za tym by zmniejszyć koordynatorom pieczy zastępczej liczbę poddanych ich zainteresowaniu rodzin zastępczych. Zapewne wystąpienie to jest pokłosiem niedawnej sprawy rodziny zastępczej z Łęczycy, w której dzieci były bite i molestowane seksualnie, czy tragedii, do jakiej doszło wcześniej w rodzinie zastępczej w Pucku.

Niemal wszystkie propozycje Rzecznika Praw Dziecka są już obecnie realizowane, a różnica ze stanem przez niego postulowanym polega na tym, by wszystko robić na lepszym poziomie, częściej kontrolować rodziców, czy weryfikować ich przydatność, co dwa lata. Brzmi to wszystko na pierwszy rzut oka pozytywnie. Nie uwzględnia jednak tego, że zła atmosfera wobec rodzin zastępczych, wywołana nagłośnieniem wyjątkowych przypadków sprzeniewierzenia się roli rodziny zastępczej, spowodowała zmniejszenie zainteresowania pełnieniem takiej roli.

W wielu powiatach, mimo usilnych starań pracowników pomocy społecznej, nie udaje się znaleźć tyle rodzin zastępczych ile potrzeba, do realizacji postanowień sądów o umieszczeniu dzieci w takiej formie opieki. Rodziny zastępcze coraz bardziej czują się na cenzurowanym i mówią, że ich ciężka praca nie jest doceniana. W takiej sytuacji np.: weryfikacja ich przydatności co 2 lata i dalsze wzmocnienie kontroli nad nimi (co oznacza częstsze odwiedziny w ich domach przez nadzorujących pracowników), jeszcze bardziej zniechęci ewentualnych kandydatów do pełnienia roli rodziców zastępczych.

Może się zatem okazać, że te propozycje będą przeciw skuteczne, a system pieczy nad dziećmi pozbawionymi opieki rodziców naturalnych zostanie podważony przez brak chętnych do pełnienia tej roli. Te fakty powinny być uwzględnione w projektowanej nowelizacji. Z jednej strony kwalifikacja, szkolenia i kontrola rodziców powinny być na najlepszym poziomie, ale konieczne jest też pamiętanie o autonomii tych rodzin, zaufaniu i stworzeniu przekonania, że jeśli dobrze wykonują swoją rolę to pod byle pretekstem, roli rodziny zastępczej nie mogą być pozbawione. Tak jak wychowawca w placówce opiekuńczej, który ma dużą ochronę pracy.

Warto też pomyśleć o rezygnacji z pewnych form kontroli rodzin zastępczych. Dzisiaj, gdy pomoc społeczna zajmuje się kwalifikacją, koordynacją, i szkoleniem rodzin zastępczych, nie ma potrzeby by rodziny te były dodatkowo kontrolowane przez kuratorów sądowych na zlecenie sądów, gdy nie ma na ich temat niepokojących sygnałów. Dwie służby plus bacznie przyglądający się rodzinie zastępczej pedagog czy psycholog szkolny to za dużo.

Nadmierna kontrola i brak zaufania zniechęcają do podejmowania czy kontynuowania roli rodziny zastępczej. Dramatyczne sytuacje, jakie miały miejsce trzeba analizować, ale nie muszą one wywoływać od razu zmian prawnych, które powinny być silnie uzasadnione. Nie wyrabiajmy sobie poglądu o rodzinach zastępczych na podstawie wyjątkowych, szokujących przypadków. Zdecydowana ich większość z ogromnym zaangażowaniem i najlepszą wiedzą, troszczy się o powierzone im dzieci. Wymaga to społecznego uznania i szacunku.

9 stycznia 2015
wpolityce.pl

Jakie standardy w placówkach opiekuńczych?

Jak poinformowała Rzeczpospolita, Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, otworzył 21 grudnia Nowoczesny Dom Dziecka podkreślając, że dzieci zasługują na najwyższe standardy. Dom powstał w Odporyszewie koło Tarnowa. Placówka z basenem i salą fitness powstała dzięki zaangażowaniu ks. Andrzeja Augustyńskiego, który kieruje pracami Stowarzyszenia Siemacha.

Pogląd, że dzieci pozbawione opieki rodziców naturalnych zasługują na najwyższe standardy, w tym także w zakresie znakomitych warunków materialnych w placówkach opiekuńczych i pieczy zastępczej, wart jest jednak przemyślenia. Nie znam bliżej Domu Dziecka w Odporyszewie i nie wiem na ile uzasadniony jest tam basen dla dzieci, jakie będą w nim przebywać. Spotykam jednak placówki zapewniające dzieciom dużo lepsze warunki niż ma to miejsce w przeciętnych polskich rodzinach.

Taka sytuacja rodzi nierzadko niechęć do starań rodziców naturalnych umieszczonych tam dzieci, do takich zmian w swoim życiu, by umożliwić jak najszybszy powrót dzieci do środowiska rodziny naturalnej. Znam rodziców, którzy z tego powodu unikali podejmowania pracy, co było jednym z warunków powrotu dzieci pod ich opiekę, bo uważali, że zaszkodzą dzieciom zabierając je ze świetnej placówki. Powoduje to zatem sprzeczność z celem, jakim powinien być jak najszybszy powrót dziecka do środowiska rodziny naturalnej, gdy jest już na to gotowa.

Nadto rodzi to często u dzieci postawy roszczeniowe, a gdy wracają do swoich środowisk, w których nie ma wyśrubowanych standardów, uczucie zawodu i rozczarowania. Zatem najwyższe standardy w zakresie dobrego ich wychowania i przysposobienia do życia są potrzebne, ale niekoniecznie ponadprzeciętne w porównaniu do typowych polskich rodzin, jeśli chodzi o poziom materialny.

29 stycznia 2015
wpolityce.pl

Pigułka „dzień po” dostępna dla nieletnich

 List otwarty do Rzecznika Praw Dziecka

Jak Panu wiadomo, od początku bieżącego roku trwa w Polsce dyskusja dotycząca wprowadzenia na terenie naszego kraju możliwości zakupu preparatu ellaONE. Nasze szczególne zdziwienie wzbudzają wypowiedzi sugerujące, że wolny dostęp do tego środka mogą mieć również osoby niepełnoletnie przed ukończeniem 18 roku życia. W tej sytuacji zwracamy się do Pana o pilne zajęcie stanowiska w tej sprawie, zgodnego z obowiązującym porządkiem prawnym i dobrem dzieci.

Pragniemy podkreślić, iż umożliwienie dzieciom korzystania z tego preparatu nie znajduje żadnego potwierdzenia w obowiązujących w Polsce przepisach prawa. W pierwszym rzędzie należy podkreślić, że art. 68 ust. 3 Konstytucji RP mówi: Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom. Także w tekście Konwencji o prawach dziecka w art. 24 ust.1 wskazuje się, iż państwa-strony uznają prawo dziecka do jak najwyższego poziomu zdrowia i udogodnień w zakresie leczenia chorób oraz rehabilitacji zdrowotnej.

W polskim porządku prawnym szczególnie odpowiedzialni za ochronę zdrowia dziecka są jego rodzice lub opiekunowie prawni. Z tego powodu w aktach prawnych, takich jak ustawy: o prawach pacjenta, o Rzeczniku Praw Pacjenta, o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych zwraca się uwagę, że to rodzice posiadają prawo do decydowania o podejmowaniu wobec dziecka odpowiednich czynności diagnostycznych, leczniczych lub rehabilitacyjnych. Natomiast dziecko po osiągnięciu 16 roku życia posiada prawo do współudziału w podejmowaniu decyzji zdrowotnych, które jego dotyczą. Jednak do czasu osiągnięcia pełnoletności pieczę nad nim sprawują rodzice. Wspomniane powyżej wypowiedzi, wskazujące na możliwość wprowadzenia wolnej sprzedaży preparatów ellaONE osobom małoletnim, stanowią pogwałcenie konstytucyjnych oraz ustawowych zasad.

Bezpieczeństwo stosowania i skuteczność uliprystalu producent określa wyłącznie dla kobiet w wieku 18 lat i powyżej. Twierdzi, że badania kliniczne produktu ellaOne objęły ograniczoną liczbę kobiet w wieku poniżej 18 lat. Przyznaje, że nie zbadano bezpieczeństwa stosowania i skuteczności produktu ellaOne po podaniu wielokrotnym w tym samym cyklu miesiączkowym. Należy zwrócić uwagę na negatywne skutki stosowania tego środka. Na przykład Stanowisko Naczelnej Rady Aptekarskiej z 21.01.2015 r. stwierdza, że ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne kobiet, tabletki ellaOne powinny być sprzedawane wyłącznie na receptę, której wydanie jest poprzedzone badaniem lekarskim, wykluczeniem przeciwwskazań oraz poinformowaniem kobiety o możliwych powikłaniach.

Tej odpowiedzialności nie może brać na siebie farmaceuta pracujący w aptece. Podkreśla też, że zaburzenia hormonalne wywołane przez ten środek, zwłaszcza przy częstym stosowaniu, mogą stwarzać problemy z zajściem w ciążę, a później nawet przyspieszyć przekwitanie. Jest to bardzo niebezpieczne zwłaszcza dla zdrowia małoletnich dziewcząt, których cykl nie jest jeszcze w pełni dojrzały. Producent wymienia liczne powikłania po zażyciu tego środka, jak nudności, wymioty, ból brzucha, zawroty i bóle głowy, bolesne miesiączki. Może też wystąpić biegunka, nieprawidłowe krwawienia z narządów rodnych, zaburzenia cyklu miesiączkowego, zapalenie pochwy i upławy, gorączka i dreszcze, zmiany apetytu, zaburzenia emocjonalne, bezsenność, zaburzenia widzenia oraz wysypka – trądzik, zaburzenia koncentracji, omdlenia, przekrwienie oczu i nadwrażliwość na światło.

Z opinii medycznych wynika, że jednym z działań uliprystalu, który jest substancją czynną ellaOne, jest niedopuszczenie do implantacji ludzkiego zarodka w macicy. Jest to więc środek o działaniu embriotoksycznym, wczesnoporonnym. Odnosząc się do charakteru propozycji promowania tego środka wśród osób małoletnich, zwracamy uwagę, że działania te w sposób oczywisty naruszają godność dzieci i młodzieży. W publicznych wypowiedziach, wskazujących na konieczność swobodnego udostępniania bez recepty preparatów ellaONE, nie wspomina się, że promowanie działań seksualnych we wspomnianej grupie wiekowej stanowi naruszenie zasad, jakie leżą u podstaw idei praw dziecka. Zgodnie z zapisami art. 3 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka: Rzecznik, w sposób określony w niniejszej ustawie, podejmuje działania mające na celu zapewnienie dziecku pełnego i harmonijnego rozwoju, z poszanowaniem jego godności i podmiotowości. Przepis ten został doprecyzowany kluczowymi w omawianej sytuacji zapisami, w których polski ustawodawca zwrócił uwagę, że Rzecznik działa na rzecz ochrony praw dziecka, w szczególności: 1. prawa do życia i ochrony zdrowia. Ponadto w ust. 3 dodano, że Rzecznik podejmuje działania zmierzające do ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem, demoralizacją, zaniedbaniem oraz innym złym traktowaniem.

Promowanie wśród dzieci i młodzieży szkodliwego dla zdrowia preparatu, którego efektem jest zakłócanie cyklu menstruacyjnego oraz niedopuszczanie do prawidłowej implantacji dziecka poczętego w embrionalnej fazie życia, godzi w ochronę ich zdrowia fizycznego oraz psychicznego, a także ma charakter demoralizujący. Oczekujemy, że Rzecznik Praw Dziecka pilnie podejmie działania, mające na celu ochronę praw i dobro małoletnich dzieci.

Z wyrazami szacunku

Paweł Wosicki, Antoni Szymański

21 czerwca 2016
wpolityce.pl

Spierajmy się piękniej – dzieci patrzą!

O agresji w polskim życiu politycznym, czy szerzej publicznym, wypowiadano się już nieraz. Chciałbym zwrócić uwagę na to, jakie są jej następstwa dla polityki rodzinnej. Rodzina jest dobrem wspólnym narodu i jako taka powinna być otoczona delikatną oraz roztropną troską ze strony państwa niezależnie od tego, które z ugrupowań aktualnie sprawuje władzę.

W ostatnim czasie dla rodziny robi się bardzo wiele. Zmieniamy prawo, wspieramy dzietność, wzmacniamy decyzyjność i podmiotowość rodziców. Działamy w sposób systemowy, planujemy przekształcenia, które będą przynosiły owoce przez długie lata. Jednak dobro polskiej rodziny w znacznej mierze zależy także od tego, czy nauczymy się „zarządzać sporem” i budować konstruktywny styl debaty publicznej, kładąc kres brutalności i agresji.

Nie będę wymieniał przykładów, bo zbyt dobrze je znamy. Agresja w polskim życiu politycznym uwidacznia się w wypowiedziach na forum parlamentu, w dyskusjach prowadzonych w programach „na żywo”, w publikacjach prasowych, internetowych blogach oraz podczas ulicznych wieców i demonstracji. Do polskich domów sączy się ona za pomocą mediów – głównie przekazów telewizyjnych i internetowych. Takie zachowania prezentuje zdecydowana mniejszość polityków, ale właśnie one silnie przebijają się do opinii publicznej. Wzmacnia to nerwowość rodziców, która przenosi się na dzieci. W oczach młodej widowni osłabia się w ten sposób autorytet zarówno krytyków, jak krytykowanych. Nie wiadomo bowiem, jak wytłumaczyć dziecku, że ten pan czy pani, którzy zachowują się niekulturalnie, obrażają, przerywają, krzyczą, tupią, buczą, rzucają kalumnie na adwersarza, to osoby reprezentujące Polskę i powinny być otoczone szacunkiem.

Na agresji tracą wszyscy i rządzący, i opozycja, chociaż tej ostatniej może się wydać, że przemoc językowa i brutalne reakcje są jej „świętym prawem”. Mimo, że agresja jest tradycyjnie przypisywana mężczyznom, jednak coraz częściej stosują ją przedstawicielki płci pięknej. Czy dodaje im to wdzięku i kobiecości czy wręcz przeciwnie, pozostawiam ocenie Czytelników.

Jedno jest pewne: polskie społeczeństwo, a w szczególności polska rodzina, zamiast wsparcia nierzadko od niektórych osób publicznych otrzymuje wiązkę dodatkowych niełatwych wyzwań wychowawczych.

Badania od lat niezmiennie wskazują na wzrost przemocy w środkach masowego przekazu. Nie pozostaje to bez wpływu na dziecięcą psychikę szczególnie we wczesnym dzieciństwie oraz w wieku dorastania. To prawda, że przemoc podnosi oglądalność, ale za jaką cenę? A najgroźniejszym efektem długotrwałego wystawienia na brutalność i agresję w mediach jest zobojętnienie, „przytępienie uczuć”, wygaszenie wrażliwości – w rezultacie cynizm i znieczulica. Właśnie z tego powodu dla dobra młodego pokolenia – nie wolno nam dolewać oliwy do ognia.

19 stycznia 2017
wpolityce.pl

Czy należy walczyć z anonimowym informowaniem o krzywdzie dziecka?

Niedawno otrzymałem e-mailowy list od Instytutu Ordo Iuris, którego wytłuszczony tytuł brzmiał: „Stop bezkarności anonimowych donosicieli”.

Z treści listu wynikało, że  cytuję: „anonimowi donosiciele” i „anonimowy donos jest najczęściej występującą przyczyną rodzinnych tragedii”. List ten informuje także, że konieczna jest zmiana przepisów. Polskie prawo wymaga w tym zakresie kompleksowej zmiany, o którą nie będzie łatwo. Musimy jednak od czegoś zacząć. Dlatego podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu prac mających doprowadzić do zmiany przepisów, która pozwoli położyć kres anonimowości i bezkarności donosicieli (wytłuszczenie autora – przyp. red.). Jest w nim także prośba o wpłaty na rzecz Instytutu, który przygotuje odpowiedni projekt w tej sprawie.

Zapowiedź takich działań, podejmowanych przez ważne środowisko opiniotwórcze, zawarta w liście rozesłanym zapewne do tysięcy subskrybentów, zaniepokoiła mnie z uwagi na dobro małoletnich dzieci. Powody mojego niepokoju wyjaśniłem w moim artykule Starałem się w nim w sposób konstruktywny i rzeczowy ukazać zagrożenia płynące z kierunku projektowanych prac.

Zostało to źle przyjęte przez wiceprezesa Instytutu Ordo Iuris Jerzego Kwaśniewskiego, który wypowiedział się na łamach portalu wPolityce.pl Autor wyraża zdziwienie, że mogłem poddać krytyce zamysł nie znając projektu, bo go jeszcze nie ma. Stwierdził, że nie znam realiów dotyczących ingerencji prowadzonych przez instytucje, do których docierają anonimowe „donosy” oraz, że brak mi zrozumienia dla rodzin poddawanych szykanom ze strony urzędników, zajmujących się nimi z powodu „donosu”.

Żałuję, że merytoryczna dyskusja, jaką zaproponowałem, została bezpodstawnie odebrana jako atak na Instytut Ordo Iuris. Nie zgadzam się, że nie można krytykować jego propozycji, bo projektu zmiany ustawy jeszcze nie ma. Zamysł tych zmian został dobitnie nakreślony i przekazany do publicznej wiadomości, o czym świadczą cytaty, jakie z listu Ordo Iuris zamieściłem. Zatem może i powinien być dyskutowany. Szczególnie, gdy Instytut zbiera na ten cel pieniądze.

Uważam, że już sama propozycja, zawarta z liście Ordo Iuris, może zniechęcać do informowania o sytuacjach krzywdzenia dzieci, bo na ogół nie chcemy być uznawani za „donosicieli”, a tak określa się tych, którzy anonimowo przekazują informację, że z dzieckiem dzieje coś się złego. Zniechęca także do informowania podczas wywiadów środowiskowych do których przeprowadzania obligowani są kuratorzy sądowi. Zdecydowanie wolałbym, aby ludzie informowali ujawniając swoje dane. Jednak, gdy z obawy przed możliwością agresywnych zachowań ze strony osób, których ta informacja dotyczy, wolą to zrobić bez ich podawania, albo całkowicie odstąpić od osobistej ingerencji w sprawie, lepiej, aby zrobili to anonimowo.

Rozumiem obawy ludzi, bo od kilkudziesięciu lat jestem kuratorem sądowym. Wiem, jak trudno jest żyć na przykład w sąsiedztwie ludzi prowadzących melinę, zaniedbujących dzieci, goszczących ludzi z marginesu społecznego. Jest im trudno zdobyć się na oficjalne poinformowanie o zaniedbaniach sąsiadów wobec dzieci, zwłaszcza gdy są to osoby w starszym wieku i schorowane. Niech każdy z krytykujących takie zachowanie postawi siebie w takiej sytuacji, zanim będzie potępiał innych.

Nieprawdą jest, co sugeruje list Instytutu Ordo Iuris, że „anonimowi donosiciele” są głównym źródłem cierpień rodzin. Często są to ludzie wrażliwi, nieprzechodzący obojętnie wobec krzywdzenia dzieci i ich zaniedbywania. Oczywiście, czasem zdarzają się fałszywe informacje. Każda z nich jest jednak dokładnie sprawdzana przez pracowników pomocy społecznej czy sądu. Fakt, że czasami może się zdarzyć, że ich analizy czy decyzje są niesłuszne, nie oznacza, że trzeba rolę anonimowych informatorów czynić głównymi agresorami wobec rodziny.

Tysiące osób pracuje w polskim systemie pomocy społecznej, czy kurateli rodzinnej działając w dobrej wierze i z dużym zaangażowaniem. Warto ich szkolić, aby potrafiły trafnie ocenić czy informacje zawarte w anonimowej informacji są prawdziwe, a dziecko poważnie zagrożone. Trzeba je także uwrażliwiać, aby rodzin o których otrzymali negatywną informację w żaden sposób nie doświadczyła stygmatyzacja.

Bardzo cenię prawników z Instytutu Ordo Iuris za ich bezinteresowną pomoc procesową tym rodzinom, w których sprawy ingeruje sąd. Dobrze, że są ludzie, którzy pomagają pro publico bono. Sam też doradzam rodzinom wobec, których doszło do ingerencji sądu. Dostrzegam natomiast zagrożenie propozycją „Stop bezkarności anonimowych donosicieli”, która może oznaczać np.: niepoinformowanie policji o pozostawieniu niemal gołego dziecka na mrozie (o czym niedawno informowały media) czy bierność wobec rozpijania nieletnich, brutalnej przemocy i wielu innych przejawów krzywdzenia dzieci.

Jestem zdecydowanie przeciwny nadmiernej ingerencji państwa w sprawy rodzin (pisałem o tym w dziesiątkach tekstów), ale także nie akceptuję obojętności na ewidentną krzywdę dzieci. Propozycja „Stop bezkarności anonimowych donosicieli”, która ma  położyć kres anonimowości i bezkarności donosicieli, przypomina zbicie termometru, aby nie stwierdzić wysokiej temperatury.

1 czerwca 2017
wpolityce.pl

Prawo do szczęśliwego dzieciństwa

„Dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta” (Jan Paweł II).

Na okoliczność święta dziecka, pozwolę sobie na kilka refleksji dotyczących PRAW DZIECKA. Przestrzeganie tych praw zależy od nas dorosłych. Jeśli będziemy je należycie respektować, zrobimy najlepszy prezent naszym pociechom nie tylko z okazji 1 czerwca.

Prawa dzieci są silnie umocowane w prawie międzynarodowym. Traktuje o nich Konwencja o prawach dziecka, która została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r. i obowiązuje w 196 państwach. Polska jest jednym z sygnatariuszy Konwencji, a od roku 2000 posiadamy urząd Rzecznika Praw Dziecka, którego zadaniem jest bronić ich przestrzegania.

Pierwszą z grup są prawa cywilne. Przytoczę tu najpierw prawo do życia i rozwoju. Jest ono absolutnie prymarne i fundamentalne. Bywa w świecie rozumiane różnie, lecz w Polsce zdajemy sobie sprawę z faktu, że dziecko w każdej fazie życia – od momentu poczęcia do jego pełnoletności – jest w pełni wartościową osobą i należy mu się ochrona.

Dziecko ma prawo do wychowania przez oboje rodziców i poszanowania jego więzi z każdym z nich. Z tym mamy rosnący problem, bowiem coraz częściej rodzice dziecka rozstają się i zostaje ono z jednym z rodziców. W takiej sytuacji konieczne jest zapewnienie by z drugim rodzicem dziecko miało systematyczny, częsty kontakt, tak by ich więź nie doznała uszczerbku.

Dziecko ma również prawo do tożsamości, do własnego imienia, obywatelstwa, wiedzy o swoim pochodzeniu. Tożsamość umożliwia mu postrzeganie siebie jako odrębnej od innych i niepowtarzalnej istoty ludzkiej. Dzięki niemu rozumie, że jest kimś wyjątkowym.

Istotnym prawem jest prawo do wolności, godności, szacunku i nietykalności osobistej oraz prawo do wolności od przemocy fizycznej lub psychicznej. Zarówno od najbliższego otoczenia jak od społeczeństwa i państwa powinno dziecko doświadczać poczucia bezpieczeństwa i umacniania własnej wartości.

Adekwatnie do liczby przeżytych lat dziecku należy się przestrzeń do podejmowania własnych wolnych decyzji i respekt dla indywidualnej wrażliwości. W sukurs tej potrzebie idzie prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania. Jego naturalnymi stróżami są rodzice, chroniąc dziecko od manipulacji ze strony sekt, mediów czy Internetu. Prawo to w Polsce zapewnia możliwość uczestnictwa dzieci w nauczaniu religii w zgodzie z własnym wyznaniem.

W dziedzinie praw socjalnych dzieciom przysługuje prawo do odpowiedniego standardu życia, prawo do ochrony zdrowia, prawo do zabezpieczenia socjalnego. Respektowanie ich związane jest z szeregiem zobowiązań szczególnie dla państwa ale również dla rodziców i ich pracodawców. Istnieją tu godne docenienia kroki (500+, karta dużej rodziny, reformy związane z urlopami itp.) lecz dużo jest jeszcze do zrobienia. Zwrócę też uwagę na prawo do wypoczynku i czasu wolnego. Jako niebanalny problem z nim związany postrzegam zadawanie prac domowych i ogólne przeciążenie dzieci wiedzą encyklopedyczną.

Pośród praw kulturalnych na czoło wysuwa się prawo do nauki. Sądzę, że w jego obszarze powinniśmy jako państwo polskie dokonać rachunku sumienia i mocniej wesprzeć rodziców poszukujących alternatyw dla standardowej publicznej edukacji. W zakresie prawa do korzystania z dóbr kultury oraz prawa do informacji niewątpliwym wyzwaniem wychowawczym i społecznym pozostają nadal media społecznościowe, gry, urządzenia mobilne i Internet. Wydaje mi się, że jako wychowawcy młodego pokolenia jesteśmy zobowiązani do czegoś więcej niż zakup najnowszego sprzętu i pozostawienie dziecku czasu na swobodne korzystanie. Winni mu jesteśmy rolę mądrego towarzysza i przewodnika.

Ostatnim prawem, które chciałem przywołać z okazji Dnia Dziecka jest prawo do znajomości swoich praw. Nieraz dużym trudem dla rodzica czy wychowawcy jest bezpośrednie zakomunikowanie, że dziecku przysługuje dane prawo i że naszą wolą jest je respektować. Boimy się buntu, rebelii, wykorzystywania i niedojrzałości. Jednak pamiętajmy, że ponad prawem stoi siła więzi „starszego” z „młodszym”. Kochając nasze pociechy respektujemy ich prawa i znacznie przekraczamy ich wymagania. Nie bójmy się stawiać dzieciom wyzwań i wymagań, one nam ufają.

Takich właśnie wspaniałych więzi wychowawczych z dorosłymi życzę wszystkim polskim Dzieciom.

7 czerwca 2018
wpolityce.pl

Zdrowie dziecka przede wszystkim

Oświadczenie skierowane do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, złożone przez senatora Antoniego Szymańskiego na 61. posiedzeniu Senatu w dniu 7 czerwca 2018 r.

Szanowny Panie Ministrze!

W niniejszym oświadczeniu chciałbym poprzeć inicjatywę ustawowego zakazu palenia papierosów w samochodach podczas przewożenia dzieci, co postuluje grupa lekarzy i prawników z Gdańska. Stosowne dokumenty z argumentacją prawną i zdrowotną złożyli w Ministerstwie Zdrowia prawnik – dr hab. Małgorzata Balwicka-Szczyrba z Katedry Prawa Cywilnego Uniwersytetu Gdańskiego, i lekarz – dr n. med. Łukasz Bal-wicki z Zakładu Zdrowia Publicznego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dane dotyczące zdrowia dzieci, w obecności których pali się tytoń, są zatrważające. Według informacji Głównego Inspektoratu Sanitarnego co czwarty palący Polak pali papierosy w obecności dzieci, a prawie 40% palaczy przyznało, że robią to także w domu. Badania medyczne nie pozostawiają złudzeń: dzieci będą-ce biernymi palaczami są bardziej podatne na choroby. To głównie nawracające zapalenia płuc, zapalenia ucha środkowego, astma i większa podatność na niektóre nowotwory.

W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad nowelizacją ustawy o ochronie zdrowia przed działaniem tyto-niu i wyrobów tytoniowych. Mam nadzieję, że uda się w ramach przygotowywanych zmian wypracować skuteczne mechanizmy ochrony dzieci przed skutkami kontaktu z dymem tytoniowym podczas przewożenia ich samochodem. Zakaz palenia w samochodach prywatnych podczas przewozu dzieci nie powinien być uznany za zbytnią ingerencję w prywatność obywateli. Zdrowie dzieci wydaje się wartością ważniejszą niż zasada i prawo do swobodnego dysponowania własną prywatnością.

Obecna propozycja dotyczyłaby objęcia zakazem palenia w prywatnych i służbowych samochodach oso-bowych w obecności dzieci i młodzieży do osiemnastego roku życia. Trzeba przy tym podkreślić, iż rozwią-zanie takie stosowane już jest w niektórych państwach na świecie, m.in. w Wielkiej Brytanii, we Francji, w Australii i na Cyprze oraz na terenie części USA i Kanady.

Chciałbym przy okazji podkreślić, iż proponowane rozwiązania prawne to nie pierwsza inicjatywa lekarzy Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego dotycząca ochrony zdrowia obywateli przed skutkami palenia. Do wprowadzenia ważnych zmian w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami działania tytoniu i wyro-bów tytoniowych w minionych latach przyczynił się onkolog prof. dr hab. Jacek Jassem. Zainspirował on m.in. zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych takich jak szkoły, szpitale czy lokale gastronomiczne.

29 czerwca 2018
wpolityce.pl

Prawo dziecka i matki do ochrony w okresie okołoporodowym

Oświadczenie skierowane do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego, złożone przez senatora Antoniego Szymańskiego na 62. posiedzeniu Senatu w dniu 29 czerwca 2018 r.

Szanowny Panie Ministrze!

Po zapoznaniu się z raportem – Informacją o działalności Rzecznika Praw Dziecka za rok 2017 oraz zawartymi w nim Uwagami o stanie przestrzegania praw dziecka, w dziale Prawo do życia i ochrony zdrowia, zwróciłem uwagę na informację o utracie z końcem 2018 r. mocy obowiązującej rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie udzielania świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem. Jednocześnie rzecznik praw dziecka wskazuje na niezadowalający poziom realizacji procedur wskazanych w stan-dardach opieki okołoporodowej.

Ponadto w odniesieniu do wskazanego rozporządzenia tracącego moc prawną z końcem bieżącego roku sugeruje on zagrożenie systemu monitorowania losów dziecka. Z uwagi na brak narzędzi prawnych kontrolujących losy dziecka w przypadku niezłożenia przez rodzica (opiekuna prawnego) pisemnej deklaracji o wyborze lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, monitoring taki może być niemożliwy.

W odniesieniu do opisanych faktów chciałbym zapytać, czy w Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad aktualizacją uregulowań prawnych związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem.

Istotną kwestią dotyczącą rozwiązań prawnych związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem jest uwzględnienie w wymienionym rozporządzeniu edukacji związanej z zagrożeniem, jakie niesie spożywanie alkoholu przez kobiety w ciąży. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych szacuje, że co roku w Polsce rodzi się ok. 9 tysięcy dzieci z zaburzeniami rozwojowymi powstałymi w wyniku kontaktu z alkoholem w czasie życia płodowego. Do sięgania po alko-hol podczas ciąży przyznaje się ok. 30% kobiet. Około 1 tysiąca dzieci rocznie rodzi się z pełnoobjawowym FAS. Chciałbym zatem zapytać, czy w wymienionym rozporządzeniu uwzględnione zostaną również elementy edukacji, profilaktyki i prawne związane z ograniczaniem spożywania alkoholu przez kobiety w ciąży i podczas połogu oraz opieki nad noworodkiem.

Antoni Szymański