Polska w sercu Europy i świata

5 grudnia 2013
wpolityce.pl

Gratuluję Chorwatom!

Referendum w Chorwacji spowoduje zdefiniowanie w Konstytucji tego kraju  małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety. Stowarzyszenie „W imię rodziny” na rzecz wpisania właśnie takiej reguły do Konstytucji zebrało pod petycją ponad 740 tys. podpisów. Jest to ogromna liczba zważywszy, że Chorwacja liczy 4,2 mln. mieszkańców.

Pytanie referendalne brzmiało: „Czy jesteś za wprowadzeniem do Konstytucji definicji małżeństwa, jako związku mężczyzny i kobiety?”. Przytłaczająca większość, bo 66% biorących udział w referendum opowiedziała się za takim właśnie rozwiązaniem. W referendum wzięło udział ponad 1/3 obywateli Chorwacji (37,86 proc.).

Po przeciwnych stronach sporu stanął Kościół Katolicki w Chorwacji wspierając inicjatywę obywatelską i rząd tego kraju, który twierdził, że jest ona dyskryminująca dla mniejszości.

Referendum w Chorwacji to ważne wydarzenie. Pokazuje, że prorodzinna opinia publiczna, zmobilizowana nawet przez niewielką organizację, przy dobrej współpracy innych, potrafi osiągnąć ogromny sukces i zabezpieczyć podstawowe wartości rodzinne. To kolejny dobry sygnał po skutecznym zebraniu ponad 2 milionów podpisów Europejczyków pod inicjatywą „Jeden z nas”, mającą na celu zaprzestanie finansowania aborcji z funduszy UE.

22 lutego 2014
wpolityce.pl

W Unii gdy zaczynał się Majdan głosowano nad rewolucją LGBT

Wobec arcyważnego problemu stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską, struktury tej ostatniej działały tak jakby był to drugorzędny problem. Nie widać było zainteresowania, poważnych programów wsparcia gospodarczego, zaangażowania politycznego.

W tym czasie, gdy decydowało się ukraińskie „nie” dla stowarzyszenia z UE, czy gdy zaczynał się Majdan, Parlament Unii Europejskiej angażował się w dyskusję nad zmianami kulturowymi mającymi zepchnąć chrześcijaństwo na margines.

Najpierw Parlament rozgrzewał tzw. Raport Estrela zmierzający do narzucenia wszystkim krajom aborcji oraz permisywnej edukacji seksualnej, przewidującej ograniczenie wpływu rodziców na wychowanie dzieci. Nad raportem podejmowano dyskusję mimo, że nie respektował znanego powszechnie faktu, iż w takich kwestiach państwa członkowskie suwerennie podejmują decyzje. Nie uwzględnił też największej w dziejach UE opinii 1mln 300 tys. Europejczyków, którzy wypowiedzieli się w specjalnej inicjatywie „Jeden z nas” za poszanowaniem życia ludzkiego od jego poczęcia. Ideologiczne zaślepienie nie pozwalało dostrzec, że raport Estrela jest sprzeczny z normami prawa międzynarodowego w zakresie praw człowieka oraz orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE. Raport ten został na szczęście odrzucony niewielką przewagą 7 głosów 10 grudnia 2013 r. Jak znamy lewicowych ideologów, niebawem do tego projektu powrócą.

Po fiasku rezolucji promującej aborcję, lobby LGBT podjęło wysiłek, aby przez system prawny narzucić swą wizję życia i świata społeczeństwom Europy. 3 lutego 2014 r. pod obrady Parlamentu Europejskiego trafił projekt rezolucji pt. Raport Lunacek, który pod pretekstem niedyskryminacji, uchwalił przywileje dla osób LBGT w tym adopcję dzieci, wpływ tych środowisk na program nauczania szkolnego wolny od jakiejkolwiek kontroli społecznej oraz sankcjonujący „małżeństwa” homoseksualne.

Gdyby Parlament Europejski poświęcił tyle uwagi Ukrainie co ideologicznym genderowym zmianom wprowadzanym pod pozorem równouprawnienia kobiet i mężczyzn,  jego walce z małżeństwem, rodziną i ludzkim życiem w fazie prenatalnej tudzież uprzywilejowaniu środowisk LBGT,  to jej sytuacja byłaby dziś inna.

15 stycznia 2015
wpolityce.pl

Jedni zabijają piórem drudzy maczetą

Wydanie w kilku językach i w wielomilionowym nakładzie marginalnego dotąd pisma Charlie Hebdo ukazuje, w jaki sposób został zinterpretowany dramat mordu kilkunastu osób we Francji.

Wyraża to dobitnie niemiecki Der Spiegel: Ta tragedia pokazuje, że wolnościowa demokracja potrzebuje bluźnierstwa. Bo bluźnierstwo kwestionuje dogmaty. A dogmaty – zarówno polityczne jak i religijne – są naturalnym wrogiem krytycznego myślenia. To szokujące założenie, które upowszechnia Charlie Hebdo, dewastujące europejską cywilizację, zostało uznane za własne przez wiele mediów, liderów życia społecznego i politycznego Europy.

Na pierwszy plan wybijają się dzisiaj dwa nihilizmy: pierwszy reprezentowany przez lewackie Charlie Hebdo, drugi przez terrorystów motywowanych religijnie. Jedni niszczą kulturę piórem i ołówkiem, drudzy zabijają maczetą i kulą.

Bluźnierstwo nie było nigdy elementem kultury chrześcijańskiej, kultury tworzącej Europę. Dzisiaj jest fetowane na salonach.

29 czerwca 2015
wpolityce.pl

Demontaż małżeństwa i rodziny w USA

Sąd Najwyższy USA orzekł 26 czerwca, że zakaz zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci narusza zawartą w konstytucji zasadę równego dostępu obywateli do ochrony prawnej. W ten sposób zostały zalegalizowane gejowskie śluby we wszystkich stanach.

Środowiska LBGT przyjęły to z radością, jako niewątpliwy swój sukces, tak też odbiera tą zmianę Prezent USA Barack Obama, stwierdzając, że jest to postęp i wyraz sprawiedliwości. Tymczasem nie jest to ani postęp ani wyraz sprawiedliwości. Ludzie są równi, ale różni. Nie wszyscy mogą mieć prawo do tego samego. Nie mogę żądać by wybrano mnie dyrygentem, jeśli nie mam słuchu. Przez tysiące lat nie mieszano związków heteroseksualnych z homoseksualnymi. Różnie sobie z tym radzono, ale zasada była twarda i niepodważalna. W ten sposób chroniono środowisko wychowania dzieci, które dla swojego rozwoju potrzebują wpływu matki i ojca, którzy są różni i wzajemnie się uzupełniają.

Na naszych oczach cywilizacja zachodnia radykalnie odcina sie od swoich korzeni. Podważa podstawowe wspólnoty, jakimi jest małżeństwo kobiety i mężczyzny i zbudowana na tym rodzina. To eksperyment, o którym już dzisiaj możemy powiedzieć, że osłabi rodzinę jako środowisko wychowania dzieci. Będzie to sprzyjać wszystkim opisanym szeroko w literaturze przedmiotu skutkom począwszy od osłabienia więzi międzyludzkich, upowszechnienia samotnego wychowania dzieci, trudnościom wychowawczym, podatności na uzależnienia czy ubóstwu.

Dzieje się to w sytuacji, gdy wyraźnie widać, że demontaż rodziny prowadzi do erozji norm społecznych i obyczajowych, sprzyja agresji, gorszemu przygotowaniu do dojrzałych ról, w tym pracowniczej i rodzicielskiej. Cywilizacja zachodnia wyrosła na rodzinie, która sprzyjała jej rozwojowi i postępowi właśnie. Dzisiaj syte społeczeństwa zachodu często nie rozumieją, że ten demontaż zachwieje nie tylko ładem moralnym, ale odciśnie się na jego efektywności gospodarczej.

Czy ten trend jest do zatrzymania? Pewnie tak, ale większość musi przestać milczeć i twardo bronić bliskich jej wartości. Łatwość z jaką przeprowadzano w Polsce radykalną ustawę o in vitro, której szereg rozwiązań podważa podstawowe prawa człowieka -w tym dziecka do wychowania przez matkę i ojca – nie nastraja optymistycznie.

22 września 2015
wpolityce.pl

Europa wybiera złą formę wsparcia dla uchodźców

Duża część elit politycznych zachodniej Europy, szczególnie niemieckich, jest jak dotąd niezdolna do zrozumienia aktualnego problemu migracji. Świadczą o tym decyzje Parlamentu Europejskiego oraz innych gremiów, skoncentrowanych na poradzeniu sobie tylko i wyłącznie z obecnym, nieoczekiwanie dużym napływem tzw. uchodźców.

Decydenci europejscy nie dostrzegają, że przyjęcie kilkuset tysięcy emigrantów stanie się zachętą dla mieszkańców biednych i skonfliktowanych rejonów Afryki i Azji, aby również wyemigrować do Europy w poszukiwaniu lepszego życia. Tych ludzi są miliony! Nasili to wyzbywanie się przez nich dorobku całej rodziny i wędrówkę do Europy, którą wielu przepłaci zdrowiem i życiem.

Podczas wielu dotychczasowych dyskusji zupełnie nie bierze się pod uwagę, że obecna emigracja to tylko forpoczta migracji, jaka za chwilę nastąpi. Konieczne są zatem strategiczne decyzje, których wciąż brak. Europa musi zdecydować, jak zachowa się wobec nadziei milionów ubogich imigrantów oczekujących zasiłków, darmowych mieszkań, pracy oraz pełni praw obywatelskich. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że są to ludzie o zupełnie odmiennej kulturze i tożsamości, którzy w większości nie mają zamiaru integrować się ze społeczeństwem kraju, do którego przywędrowali.

Pomijany jest nie tylko aspekt kulturowy, ale także niezwykle ważny wymiar wyznaniowy czy demograficzny. Muzułmanie mają dużo dzieci, a większość społeczeństwa krajów Europy nie ma reprodukcji prostej. Ta sytuacja i niezdolność władz UE, nie tylko do podjęcia wiążących, mądrych decyzji, ale przede wszystkim do wypracowania długoterminowej strategii, musi prowadzić do katastrofy. Sytuacja ukazuje bezwład i niemożność UE do ochrony swoich granic oraz swoich obywateli. Strefa Schengen jest zagrożona. Naruszane są podstawowe porozumienia traktatu zjednoczeniowego. Wymuszenie na słabszych krajach członkowskich obligatoryjnego przyjęcia narzuconych kwot imigrantów jest bardzo niebezpiecznym zwrotem w polityce unijnej. To naruszenie nie tylko suwerenności państw, ale również narzucenie władzy silniejszych nad słabszymi. Gdzieś nikną fundamentalne założenia o subsydiarności, solidarności państw i działaniu dla dobra wspólnego. Niemcy z lidera stają się hegemonem, który bezwzględnie realizuje swoje cele kosztem słabszych państw.

Europa powinna być solidarna z ludźmi ubogimi czy cierpiącymi na skutek wojny. Wybiera jednak najdroższą i najmniej efektywną formę wsparcia. Trzeba i można pomagać tam, gdzie te problemy występują. Trzeba na to przeznaczyć dodatkowe środki, np. te, które UE wydaje na ideologiczne pomysły walki z dwutlenkiem węgla czy wspieranie aborcji w ubogich krajach. Prawo azylu powinno obejmować tylko tych, których życie jest zagrożone. Dzisiaj zamyka się szpitale w obozach dla uchodźców poza Europą, gdyż brakuje środków na ich utrzymanie. Bez pomocy pozostawia się najbiedniejszych, najbardziej cierpiących: dzieci, chorych i starców, którzy nie są w stanie wyemigrować do Europy. Natomiast w samym centrum UE wydaje się wielkie sumy, aby utrzymać i zabezpieczyć tysiące młodych, zdrowych mężczyzn.

Czy nie ma racji były prezydent Czech Vaclav Klaus który stwierdził w „Die Velt”, że celem polityki „powitania” i „otwartych ramion”, jest zniszczenie Europy narodów. I to trwale. Na jej gruzach ci politycy chcą zbudować „nową Europę”, bez nas, czyli tych, którzy chcą zachować europejską wspólnotę w obecnym kształcie.

5 stycznia 2016
wpolityce.pl

Nowa europejska inicjatywa – „Mama, Tata i Dzieci”

W dniu 11 grudnia 2015r. Komisja Europejska zarejestrowała nową Europejską Inicjatywę Obywatelską „Mama, Tata i Dzieci”.

Oznacza to, że inicjatywa może być kontynuowana w treści i w formie, która została zaproponowana przez Komitet Obywatelski we wniosku o rejestrację, złożonym 15 października 2015r. Komisja Europejska uznała, że zaproponowane środki, tj. definicja małżeństwa jako związku między mężczyzną i kobietą oraz definicja rodziny jako opartej na małżeństwie i/lub pokrewieństwie, wchodzą w zakres kompetencji UE i są zgodne z podstawowymi wartościami UE.

Konieczność przyjęcia takiej definicji, na którą wszystkie państwa członkowskie mogłyby się zgodzić, stała się widoczna w kontekście propozycji Komisji (dotyczącej nowego rozporządzenia UE w sprawie małżeńskich ustrojów majątkowych), która została odrzucona przez Państwa Członkowskie. Stało się tak z  uwagi na to, że zaproponowane rozwiązanie zmusiłoby je do nadania mocy prawnej pojęciu „małżeństwa”, które stoi w sprzeczności z ich krajowym porządkiem publicznym.

Inicjatywa obywatelska „Mama, Tata i Dzieci” daje obywatelom państw należących do UE możliwość wypowiedzenia się w kwestii dla nich niezmiernie ważnej. Inicjatorzy Inicjatywy Obywatelskiej uważają, że prawo musi być zgodne z powszechną ludzką rzeczywistością: małżeństwo i rodzina tworzą bezpieczne i stabilne środowisko, w którym dzieci mogą dorastać zarówno z ojcem i matką. Jest to środowisko dla nich najlepsze, a tym samym najlepsze dla społeczeństwa. Potwierdza to m.in. Międzynarodowa Konwencja o Prawach Dziecka.

Polski Krajowy Komitet Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej stworzyły: Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny, Ordo Iuris Instytut na rzecz Kultury Prawnej oraz Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. Komitet zaprasza do kontaktu organizacje i osoby chcące wesprzeć inicjatywę.

5 stycznia 2017
wpolityce.pl

Marsz pod Aleppo

Od kilku dni obserwuję w mediach, młodych ludzi z różnych krajów, którzy 26 grudnia ubiegłego już roku wyruszyli z Berlina do Aleppo, w pokojowym Marszu. Dużą grupę stanowią w nim Polacy. Wierzę, że takie działanie ma sens. Nie dzieli ale uczy solidarności.

Uczestnicy marszu wędrują trasą, którą przybywali do Europy a szczególnie do Niemiec uchodźcy, tylko w odwrotnym kierunku. Idą pod białymi flagami 15 -20 kilometrów dziennie z przesłaniem pokoju dla Aleppo i Syrii. Na ich forach nie znalazłem szczególnego atakowania rządów różnych państw za to, że w sprawie Syrii są nieskuteczne czy angażują się za mało. Nie wzywają do przyjmowania uchodźców do Europy, ani ich odsyłania. Ich manifest jest tak prosty jak wezwanie Anny Alboth, Polki zamieszkałej w Berlinie, blogerki, podróżniczki, żony i matki dwóch córek. Nie ma w nim wnikliwej oceny tego co doprowadziło do dramatu Syrii i Aleppo. Jest natomiast proste stwierdzenie, że nie może dłużej biernie oglądać strasznych wydarzeń, jakie tam mają miejsce i wygodnie siedzieć z rodziną w swoim mieszkaniu.

Chcę przetransformować te nasze łzy i tę złość w działanie. Ja nie chcę tylko być solidarna z Aleppo. Ja chcę IŚĆ DO ALEPPO. Dać ludziom nadzieję oraz pokazać wyraźnie całemu światu, że nie zgadzamy się na tę wojnę.

Najprostszymi słowami zachęciła tysiące młodych, którzy dotarli 5 stycznia do Drezna. Część idzie cały czas, większość dołącza się na dzień lub kilka. Wierzą, że zwrócą uwagę świata i spowodują jego zaangażowanie w pomoc ludziom w Syrii. Czas przejścia obliczony jest na ok. 3 miesiące. Planowana trasa wiedzie z Niemiec przez Czechy, Austrię, Słowenię, Chorwację, Serbię, Macedonię, Grecję i Turcję do Syrii. To co robią jest ważne. To nie tylko krótka manifestacja, po której jest powrót do ciepłego, wygodnego domu. To decyzja i prawdziwy wysiłek. Wyruszyli w okresie świąt Bożego Narodzenia, nie czekali na wiosnę kiedy idzie się łatwiej, a przygoda może być duża.

Wierzę, że takie działanie ma sens, że nie dzieli tylko uczy solidarności. Tak jak modlitwa, jak post w dobrej intencji. Przebieg marszu można śledzić na stronie www.civilmarch.org

30 maja 2017
niedziela.pl

Światowy kongres rodzin w Budapeszcie

W dniach 25-28 maja br. miał miejsce w Budapeszcie XI Światowy Kongres Rodzin, którego temat brzmiał: „Twórzmy narody przyjazne rodzinie: czyńmy rodzinę znowu silną”.

Kongres zgromadził uczestników z kilkudziesięciu krajów w różny sposób zaangażowanych w problematykę rodzin. Licznie przybyli działacze prorodzinnych organizacji pozarządowych, przedstawiciele kościołów oraz politycy. Na spotkaniu w gronie przedstawicieli parlamentów mogłem zaprezentować najnowsze działania na rzecz polskich rodzin. Poniżej fragment mojej wypowiedzi.

Obecne władze w moim kraju przywracają rodzinę do fundamentalnych wartości w życiu Polaków. Pragniemy umieścić rodzinę w centrum życia społecznego, co nie jest łatwe wobec postawy konsumpcjonizmu, która ustawia dziecko, jako konkurenta wobec wygodnego życia. Młodym często trudno jest przyjąć, że rodzina to przezwyciężenie egoizmu. To jedna z przyczyn zapaści demograficznej w Polsce i Europie. Inne zagrożenia stabilności i trwałości rodziny to m.in.:

  • wielka emigracja zarobkowa do bogatszych krajów Europy, szczególnie ludzi młodych;
  • ponowoczesne wzorce kultury masowej wpływające na osłabienie funkcji wychowawczej rodziny, czego konsekwencją są: zwiększająca się przestępczość dzieci i młodzieży czy wysoki odsetek dzieci przebywających w pieczy zastępczej, który wynosi niemal 1 procent;
  • rozwody i rozpady związków nieformalnych w konsekwencji czego co trzecie dziecko wychowują samotni rodzice.

Obecnie mamy w Polsce głęboką determinację, aby przeciwstawić się osłabianiu wartości i znaczenia rodzinny. Podczas 19 miesięcy działania nowego rządu wprowadzono szereg rozwiązań na rzecz rodzin. Oto niektóre z nich:

  • od stycznia 2016 r. rodzice, którzy nie mają stałego zatrudnienia mogą otrzymać comiesięczne świadczenie w pierwszym roku życia ich dziecka w wysokości ok. 266 USD. Kwota świadczenia w porównaniu z najniższą płacą wynoszącą 526 USD jest znaczącym wsparciem.
  • od kwietnia 2016 r. wszedł w życie Program 500+ będący silnym materialnym wsparciem dla rodzin, które otrzymują na uprawnione dzieci ok. 130 USD miesięcznie, co stanowi niemal 600% dotychczasowego zasiłku rodzinnego na dziecko do 5 lat. W efekcie tego programu niemal wyeliminowano skrajne ubóstwo dzieci, a liczba urodzonych dzieci wzrosła.
  • aktualnie wprowadzany jest w życie Program Mieszkanie+ mający zapewnić tanie, ale dobrej, jakości mieszkania dla młodych;
  • rodzice obecnie samodzielnie decydują czy dzieci będą rozpoczynały naukę szkolną w wieku 6 czy 7 lat. Mogą też korzystać z rozbudowującej się sieci usług rodzinnych w postaci przedszkoli i żłobków;
  • znacznie podwyższono najniższą stawkę godzinową za pracę oraz minimalną płacę, podwyższono najniższe emerytury, poprawiono sytuację materialną seniorów i osób niepełnosprawnych.

Istotą dobrze pojmowanej polityki rodzinnej jest poszanowanie podmiotowości rodziny, a nie zastępowanie ich roli przez państwo. Rodzina to obszar o strategicznym znaczeniu dla obywateli i całego państwa. Małżeństwo kobiety i mężczyzny, rodzicielstwo i rodzina powraca w Polsce do właściwego im miejsca, gwarantowanego w naszej Konstytucji.

31 stycznia 2018
niedziela.pl

Drzewo dla Polski w Yad Vashem

Wśród tysięcy medali i tytułów przyznanych za ratowanie Żydów podczas II Wojny Światowej, ponad jedna czwarta stała się udziałem Polaków. Byliśmy krajem, w którym za taki czyn groziła kara śmierci. Czy Polska zasłużyła na swoje drzewo w Yad Vashem?

Doroczne obchody wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz stanowią okazję do odnowienia pamięci o bestialsko mordowanych ofiarach oraz okazania szacunku dla bohaterstwa tych, którzy je ratowali. W takim duchu przemawiał 27 stycznia 2018 r. w byłym Auschwitz II-Birkenau premier Mateusz Morawiecki. Z jego ust padły słowa, z których powinien być dumny każdy Polak. Odnosząc się do docenienia osób pomagających Żydom podczas wojny, zauważył ponadindywidualny wymiar ich poświęcenia: w Yad Vashem brakuje jednego drzewa, jednego najważniejszego drzewa – drzewa dla Polski, drzewa Polski – powiedział premier.

Zdecydowanie popieram i utożsamiam się z wypowiedzią Szefa Rady Ministrów. Prawdą jest, że czyny poszczególnych osób budują skojarzenia (dobre lub złe) ze społecznościami, do których należą. Na podstawie działań poszczególnych osób mówimy o dobrym imieniu rodzin, rodów, uczelni, szkół, firm czy instytucji. Podobnie możemy mówić o dobrym imieniu kraju, na które pracują jego obywatele.

Nie wolno nikomu zapominać, że to właśnie Polacy byli wyjątkowo dużą grupą, pomagającą ocaleć Żydom podczas II Wojny Światowej. To Polacy jako pierwsi przemycili na Zachód informacje o tym, co dzieje się w Auschwitz (Jan Karski i Witold Pilecki). Polska jako pierwsza w Europie stawiła zbrojny opór Niemcom i nie podjęła kolaboracji z okupantem, jak to uczyniło wiele krajów europejskich. Zapłaciła za to krwawą cenę milionów ofiar. Jedyna instytucja w Europie, której zadaniem było pomoc Żydom, powstała właśnie w Polsce – była to powołana przez państwo podziemne Rada Pomocy Żydom „Żegota”. To polskie podziemie karało śmiercią wydawanie Żydów Niemcom. Dzisiaj nie idealizujemy i nie twierdzimy, że w koszmarze wojny wszyscy Polacy zachowywali się bohatersko. Wielu naszych rodaków pozostało zastraszonymi i biernymi. Zdarzali się też szmalcownicy, którzy wydawali Żydów niemieckim okupantom.

Powołując się na te i wiele innych faktów, porównując postawę naszych rodaków z tym co prezentowały inne narody, bez cienia wątpliwości możemy potwierdzić, że Polsce należy się szczególny szacunek i tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. O dobre imię Polski w kontekście prawdy historycznej mamy prawo i obowiązek walczyć. Naszym głównym przeciwnikiem jest obecne w różnych środowiskach dążenie do manipulowania przeszłością w celu uzyskania doraźnych korzyści materialnych, politycznych czy propagandowych.

Budowaniu negatywnych skojarzeń z Polską poprzez wypaczanie faktów i zabiegi semantyczne (np. „polskie obozy zagłady”) należy się zdecydowany sprzeciw, który w żaden sposób nie ogranicza prawa do wyświetlania prawdy historycznej. Historia nie może stać się narzędziem zabiegania o partykularne interesy. Pamięć o ofiarach i bohaterach jest święta.

20 marca 2018
ekai.pl

W hołdzie obywatelom, którzy ratowali żydowskich braci

14 marca br. Senat RP poparł prezydencki projekt ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Po podpisaniu ustawy przez Prezydenta, nowe święto państwowe stanie się faktem.

Ustawa składa się z 3 artykułów. Pierwszy określa 24 marca jako Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Najbardziej wymowną częścią dokumentu jest preambuła, która głosi: „W hołdzie Obywatelom Polskim – bohaterom, którzy w akcie heroicznej odwagi, niebywałego męstwa, współczucia i solidarności międzyludzkiej, wierni najwyższym wartościom etycznym, nakazom chrześcijańskiego miłosierdzia oraz etosowi suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej, ratowali swoich żydowskich bliźnich od Zagłady zaplanowanej i realizowanej przez niemieckich okupantów – stanowi się, co następuje…”.

Hołd bohaterskim Polakom należy się tak samo jak pamięć o ich heroicznych czynach. Mimo upływu lat, zadziwiające jest jak niewiele o nich wiemy. Dzięki narodowemu świętu wiedza ta będzie miała szansę wzrosnąć. Skąd to wiemy? Wystarczy przykładowo uświadomić sobie jak przedstawia się stan świadomości społeczeństwa odnośnie żołnierzy wyklętych obecnie, a jak wyglądał przed rokiem 2011, kiedy ustanawiano dzień poświęcony ich pamięci. Również szacunek dla symboliki narodowej wzrósł odkąd w roku 2004 Sejm uchwalił Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.

Opisane w zacytowanej preambule cnoty i motywacje polskich bohaterów ratujących Żydów stają się tym bardziej widoczne i wzruszające, gdy uświadomimy sobie, że realizując gest solidarności wobec swoich braci, ryzykowali życiem własnym i swoich rodzin. W październiku 1941 r. niemiecki gubernator okupowanych terenów Polski Hans Frank wydał rozporządzenie, stanowiące, że za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci. Takiego prawa nie było w okupowanych krajach Zachodniej Europy, jedynie w Polsce, Serbii i na zajętych terenach ZSRR. Surowe kary groziły nie tylko osobom czynnie angażującym się w pomoc prześladowanym, ale również tym, którzy wiedząc o ukrywających się Żydach nie donosili na nich władzom. Mimo groźby śmierci to właśnie Polacy byli największą grupą pomagającą ocaleć Żydom podczas II Wojny Światowej. Szacuje się, że około tysiąca z nich zapłaciło za to najwyższą cenę.

Właśnie w rocznicę jednej z najbardziej okrutnych i wstrząsających zbrodni dokonanej 24 marca 1944 roku na Polakach i Żydach, obchodzone będzie wspomniane święto. Każdego, kto choć trochę słyszał o mordzie rodziny Ulmów i ukrywanych przez nich Żydów, historia ta porusza do głębi. Przypomnijmy fakty. Józef Ulma w chwili śmierci mający 44 lata rolnik ze wsi Markowa na Podkarpaciu, od 1942 roku pomagał dwóm żydowskim rodzinom. Jednej z nich, ukrywającej się w lesie dostarczał środki przeżycia, a inną wziął pod swój dach, gdzie żyła razem z liczną rodziną Ulmów, to jest z Józefem, jego żoną Wiktorią i szóstką dzieci. Ze względu na aktywność społeczną i swoje ogrodnicze oraz fotograficzne pasje, Józef Ulma był powszechnie szanowany i przez jakiś czas skutecznie unikał ujawnienia.

Rankiem 24 marca 1944 najprawdopodobniej wskutek donosu granatowego policjanta, Niemcy sformowali oddział, który dokonał nieludzkiej egzekucji. Zastrzelono wszystkich ośmioro ukrywających się Żydów oraz całą rodzinę Ulmów to jest ojca, matkę, szóstkę małoletnich dzieci i jedno przebywające w łonie matki w dziewiątym miesiącu. Bestialski mord zakończył się rabunkiem mienia i libacją. Rozważając te fakty nie sposób uniknąć głębokiego poruszenia.

Zbrodnia w Markowej stała się symbolem martyrologii Polaków zabijanych za pomoc Żydom. We wsi postawiono pomnik poświęcony Ulmom, a 17 marca 2016 roku otwarto tam Muzeum Polaków Ratujących Żydów. Trwa proces beatyfikacyjny w wyniku którego rodzina Ulmów zostanie uznana za błogosławionych męczenników Kościoła Katolickiego. To i wiele podobnych zdarzeń powinno być powszechnie znane i rozważane nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

Sądzę, że jako naród mamy prawo wydobywać z naszej historii przykłady postaw sprawiedliwych, heroicznych czy po prostu ludzkich. Nie chodzi o tworzenie mitologii, by podnieść własne poczucie wartości, lecz o uczciwe i odważne spoglądanie w oczy faktom. To co wielkie i godne szacunku powinno być szanowane z pokolenia na pokolenie. Liczę, że nowe święto państwowe przyczyni się do utrwalenia naszej narodowej pamięci i w tym upatruję jego głęboki i długofalowy sens.