Potrzebny program wsparcia dla trwałej rodziny!

Listopad 18, 2016|

   Naj­now­sze bada­nia GUS doty­czące zawie­ra­nych mał­żeństw, udzie­lo­nych roz­wo­dów oraz sepa­ra­cji i rosną­cej liczby dzieci rodzą­cych się w związ­kach poza­mał­żeń­skich uka­zują dra­ma­tyczne osła­bie­nie pol­skiej rodziny. Widać to wyraź­nie w prze­dziale cza­so­wym 1980–2015.

W 1980 zare­je­stro­wano ponad 307 tys. mał­żeństw. Ich liczba sys­te­ma­tycz­nie spa­dała, by w 2015 r. dojść do 189 tys. 420.Od 1980 r. sys­te­ma­tycz­nie wzra­sta w Pol­sce liczba roz­wo­dów. W tymże roku było ich 39 tys. 833, a w 2015 – już 67 tys. 296.Od 1980 roku wzra­sta sys­te­ma­tycz­nie liczba dzieci poza­mał­żeń­skich. Pod­czas gdy 36 lat temu było ich 4,8 proc. ogółu uro­dzo­nych, to w 2015 r. – 24,6 proc.
   W kon­tek­ście tych danych jawi się potrzeba pil­nego stwo­rze­nia kom­plek­so­wego pro­gramu wspie­ra­nia trwa­ło­ści rodzin opar­tych na mał­żeństwie. Tak jak powstał nie­dawno nie­zwy­kle potrzebny pro­gram wspie­ra­nia kobiet w ciąży kry­zy­so­wej „Za życiem”.
   Dane o licz­bie zawar­tych mał­żeństw i udzie­lo­nych roz­wo­dów czę­sto trak­to­wane są jako wyraz obiek­tyw­nego trendu naszej cywi­li­za­cji, na który mamy nie­wielki wpływ. W efek­cie rzadko mówi się  o skut­kach roz­wo­dów dla doro­słych i ich dzieci, sta­wia się nato­miast nacisk na to, by prze­bie­gały bez więk­szych napięć i w miarę moż­li­wo­ści po uzgod­nie­niu stron. Zapo­mina się, że pod­sta­wo­wym pra­wem dziecka jest wycho­wa­nie przez oboje rodzi­ców w sta­bil­nej rodzi­nie. A prze­cież moż­liwe jest upo­wszech­nia­nie wie­dzy nt. skut­ków roz­wo­dów w pro­gramach szkol­nych czy pro­fi­lak­tycz­nych choćby takich insty­tu­cji jak pomoc spo­łeczna. W libe­ral­nej Nor­we­gii wpro­wa­dzono obo­wią­zek zapo­zna­wa­nia roz­wo­dzą­cych się rodzi­ców ze skut­kami roz­wodu dla ich dzieci. Po wpro­wa­dze­niu tego roz­wią­za­nia liczba roz­wo­dów spa­dła.
   W odnie­sie­niu do dzieci roz­wód ich rodzi­ców ozna­cza regres w roz­woju fizycz­nym, inte­lek­tu­al­nym i emo­cjo­nal­nym. U dzieci roz­wo­dzą­cych się rodzi­ców, czę­ściej niż u dzieci żyją­cych w sta­bil­nych rodzi­nach, poja­wia poczu­cie bez­na­dziej­no­ści, lek i nie­po­kój, brak poczu­cia sensu życia i wiary w przy­szłość, poczu­cie winy, agre­sja i roz­pacz. Roz­wody czę­sto nie­ko­rzyst­nie wpły­wają też na roz­wo­dzą­cych się (w tym na ich sytu­ację eko­no­miczną, stan zdro­wia, poczu­cie osamot­nienia i prze­gra­nej).    Kil­ka­na­ście lat temu nie­po­trzeb­nie zli­kwi­do­wano w pro­ce­du­rze roz­wo­do­wej postę­po­wa­nia pojed­naw­cze, które dawały szansę na ponowne prze­my­śle­nie swo­jej decy­zji. Wobec tego warto obec­nie roz­wa­żyć wpro­wa­dze­nie obo­wiąz­ko­wej media­cji, gdy chcący się roz­wieść mają mało­let­nie dzieci. W takiej sytu­acji obo­wią­zek media­cji powi­nien poprze­dzać zło­że­nie wnio­sku o roz­wód. Należy też wyeli­mi­no­wać moż­li­wość roz­wodu kilka tygo­dni lub mie­sięcy po jego zawar­ciu, roz­wi­jać porad­nic­two mał­żeń­skie i rodzinne, pro­pa­go­wać wzór trwa­łej rodziny.
   Nie cho­dzi o sztuczne ogra­ni­cze­nie moż­li­wo­ści roz­sta­nia się skon­flik­to­wa­nych mał­żon­ków, ale o wszelką pomoc w trud­nej sytu­acji, w jakiej się zna­leźli. Prze­ma­wiają na tym też bada­nia Gal­lupa, z któ­rych wynika, że więk­szość roz­wie­dzio­nych po latach stwier­dza, że zro­biło za mało dla rato­wa­nia swo­jego pierw­szego mał­żeństwa.
   W poli­tyce spo­łecz­nej trzeba zaprze­stać nie­rów­nego trak­to­wa­nia rodzin peł­nych w sto­sunku do samot­nie wycho­wu­jących dzieci. Wyso­kie zasiłki udzie­lane kil­ka­na­ście lat temu rodzi­nom ubo­gim, pod warun­kiem samot­nego wycho­wy­wa­nia dzieci, spo­wo­do­wały falę roz­wo­dów i sepa­ra­cji by nabyć to upraw­nie­nie. Obec­nie tylko samot­nie wycho­wu­jący dzieci mają np. moż­li­wość wspól­nego roz­li­cza­nia podat­ków z dziećmi, czy pierw­szeń­stwo w przyj­mo­wa­niu do przed­szkoli, co nie­rzadko zachęca do życia w kon­ku­bi­na­tach, by korzy­stać z tych pre­fe­ren­cji.
   Trzeba też pamię­tać, że male­jąca liczba zawie­ra­nych mał­żeństw czy udzie­la­nych roz­wo­dów sil­nie wpływa na trendy demo­gra­ficzne. Jeśli tego nie zmie­nimy, to trudno będzie uzy­skać wyraźny wzrost liczby rodzą­cych się dzieci tylko przy pomocy bar­dzo sil­nego wspar­cia socjal­nego, co obec­nie ma miej­sce. Ono jest ważne, ale gdy zmniej­sza się liczba sta­bil­nych rodzin, jego oddzia­ły­wa­nie będzie ogra­ni­czone. 

Share this Post: