Czy wezwanie prezydenta Donalda Trumpa do walki o silną rodzinę chcemy zrealizować?

Lipiec 17, 2017|

Wyjątkowe przemówienie skierowane do Polaków przez amerykańskiego prezydenta 6 czerwca br. znajdzie swoje miejsce w historii naszego kraju i starego kontynentu.

Przywódca Stanów Zjednoczonych przypomniał, na czym cywilizacja Zachodu zbudowała swoją potęgę. Kluczem do jej przetrwania jest TOŻSAMOŚĆ: jeśli nie zapomnimy, kim jesteśmy, to po prostu nie da się nas pokonać.
Rozważając tożsamość Polski, Donald Trump wskazuje na pryncypia tożsamości całego Zachodu. W jednych z pierwszych słów, którymi amerykański prezydent opisał polską tożsamość odniósł się do naszej duchowości. To ów niezwyciężony duch pozwolił przetrwać dramaty, jakich nie szczędziła Polsce historia.
Na pierwszym miejscu postawił wiarę w Boga, którą na różne sposoby zaznaczaliśmy w swoich dziejach, a w szczególności ujawniło się to w latach pontyfikatu Jana Pawła II.
Druga wartość fundamentalna to wolność. Jestem tu dzisiaj nie tylko po to, by odwiedzić starego sojusznika, ale też pokazać was, jako przykład wolności innym, którzy poszukują wolności i którzy chcą zebrać w sobie odwagę i gotowość, aby bronić naszej cywilizacji – stwierdził.
Kolejny zespół aksjomatów to historia, kultura i pamięć – wszystko to, co stanowi o naszej narodowej indywidualności, po czym odróżniamy się od innych, a inni odróżniają nas od siebie.
I wreszcie szczególnie dla mnie istotna kwestia – rodzina.
Możemy mieć największe gospodarki i najbardziej śmiercionośną broń na ziemi, jeżeli jednak nie będziemy mieli silnej rodziny, silnych wartości, to wtedy będziemy słabi i nie przetrwamy – podkreślił prezydent USA.
Wymienione wartości wskazane zostały, jako fundamentalne nie tylko dla naszej narodowej tożsamości, ale również dla tożsamości całej cywilizacji Zachodu. Duchowość jest naszą siłą i warto cieszyć się, że pozwala nam trwać w wolności. Nie dajmy sobie odebrać dumy z tego, że przetrwaliśmy tyle prób dziejowych.
Więc razem walczmy wszyscy tak, jak Polacy: za rodzinę, za wolność, za kraj i za Boga – podsumował Donald Trump.
Słowa te zostały przyjęte entuzjastycznie nie tylko na Placu Krasińskich, ale niemal w całej Polsce. Warto jednak dla poczucia rzeczywistości zaznaczyć, że niektóre z fundamentalnych wartości, które tak oklaskujemy są u nas w poważnym kryzysie. Myślę tu szczególnie o rodzinie i wartościach z nią związanych. Choć jest dla nas cenna, na co wskazują mi.: badania społeczne, to jednak często jest słaba, a jej funkcje (np. wychowawcza) coraz bardziej przejmuje państwo. Dowodem tej słabości jest demografia, która stawia nas na jednym z ostatnich miejsc w świecie, a innym osłabienie trwałości polskich rodzin. Rozpady związków małżeńskich i nieformalnych ogromnie się upowszechniły sprawiając, że podstawowe prawo dzieci do wychowania przez oboje rodziców nie jest realizowane wobec setek tysięcy dzieci. Każdego roku rozwodzi się lub bierze separację ok.130 tyś. osób, a liczba dzieci wychowywanych tylko przez jednego rodzica zastraszająco rośnie. Jedna trzecia rodzin w Polsce to rodziny niepełne – tak mówią mało optymistyczne dane GUS.
To prawda, że w ostatnich dwóch latach polskie rodziny otrzymały wyjątkowe wsparcie materialne nie tylko poprzez Program 500+, a świadomość rządzących za rozwój demograficzny i różne problemy rodzin jest duża. Nie dostrzega się jednak wystarczająco problemu rozpadów związków małżeńskich i nieformalnych, ich wpływu na sytuację dzieci i sytuację społeczną, w tym negatywne oddziaływanie na wzrost demograficzny ( rodziny samotnie wychowują przeciętnie tylko jedno dziecko). W tej sytuacji pilnie potrzebne jest różnego rodzaju wsparcie dla małżeństw w kryzysie i polityka społeczna nastawiona na trwałość rodzin.
Chciałbym zatem, aby entuzjazm związany z wystąpieniem D. Trumpa i wskazaniem na znaczenie rodziny mobilizował do głębszego spojrzenia na jej problemy, zrozumieniem jak wiele trzeba zrobić by odbudować jej siłę i postawić w centrum życia społecznego.

Share this Post: